Piękna, zdrowa, szczęśliwa – każdy kto na nią patrzy nie może uwierzyć, że jeszcze kilka miesięcy temu Mania wyglądała tak:
Wtedy jeszcze nawet nie śniła, że ktoś ją pokocha, da jej dom, w którym pełna miska to zwyczaj, a nie przypadek, jak miało to miejsce w jej poprzednim „domu”. Brudny, zimny boks, do którego Mania trafiła jako beztroski, pocieszny, młody buldożek, chcący się bawić i przytulać do swojego człowieka.
Szybko jednak okazało się, że jedynym jej zadaniem będzie rodzić szczeniaki. Kontakt z człowiekiem ograniczał się do postawienia miski (z czymś co miało przypominać jedzenie) i oczywiście zabierania szczeniaków kiedy były już gotowe do sprzedaży. Mania mogła tylko pomarzyć o swobodnym bieganiu, czy wesołej zabawie z innymi psami. Posmutniała, poszarzała i bardzo schudła, a jej małe, wyniszczone kolejnymi porodami ciałko, przypominało jedynie cień buldożka francuskiego. To oczywiście nie przeszkadzało, żeby kontynuować produkcję małych, słodkich szczeniaczków. Mania powoli traciła nadzieję na nowe, lepsze (normalne) życie. Ale pewnego dnia zdarzył się cud – została wyciągnięta z tego koszmarnego miejsca i trafiła do Fundacji Załoga Bulldoga.
Przez pierwszych kilka miesięcy w nowym domu Mania uczyła się miłości człowieka, wspólnych zabaw, czy spacerów. Dowiedziała się co to jest rodzina. Po utraconych bezpowrotnie latach Mania znów żyje i jest bardzo szczęśliwa. Wypiękniała, nabrała ciała i niczym nie przypomina już smutnego „szkieletorka”, który trafił pod skrzydła Załogi Bulldoga.
Często to powtarzamy kiedy w Załodze pojawia się nowy pies: „Teraz będzie już tylko lepiej”.
U Mani zdecydowanie JEST.
No Comments