Browsing Category

Załoga Bulldoga

Bullblog, inne, Strona Główna, Załoga Bulldoga

Niech prezentem w święta nie będą zwierzęta

5 grudnia 2016

1

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i powraca, jak co roku, problem – co będzie super prezentem dla najbliższych.

Pięknie zapakowane pudełko i nieporadnie wychodzący z niego słodki szczeniaczek czy puchaty kociak, jakie to urocze, prawda? Jednak bijemy na alarm i prosimy wszystkich, którym pomysł żywego prezentu chodzi po głowie – chcesz podarować zwierzaka, lepiej kup pluszaka!
Dlaczego pies, kot czy inne żywe stworzenie, to nie prezent?
1. Koszt utrzymania: Świąteczny nastrój minie, a obdarowana osoba zostaje z 10-15, a przy kotach nawet 20 letnim zobowiązaniem, które będzie wymagało codziennego jedzenia, opieki weterynaryjnej, akcesoriów typu legowisko, szelek, smyczy, miski, to koszt, na który nie każdy może lub chce sobie pozwolić.

5
2. Czas i cierpliwość: Szczeniak czy kociak to maluch, którego trzeba wszystkiego nauczyć, potrzebuje czasu na zrozumienie np. gdzie jest miejsce załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Wymaga to cierpliwości od opiekuna, i świadomości, że może zostać zniszczona podłoga, zalane dywany, obgryzione meble czy buty, nie każdy będzie miał na to ochotę i nie wszystkie działania zwierzaka znajdą aprobatę. Czas, który nowy właściciel, może poświęcić psiakowi, to również sprawa bardzo indywidualna dając prezent nie mamy pewności, ile czasu ktoś będzie miał i ile będzie chciał dać nowemu domownikowi.

3


3. Wakacyjne wyjazdy: W Świątecznym uniesieniu często  nie myślimy, co będziemy robić za pół roku, podczas urlopu. Czy zabierzemy zwierzaka na wczasy, czy znajdziemy hotel, który przyjmuje psy, a może ktoś z rodziny czy znajomych będzie mógł pomóc przy opiece, kiedy my wyjedziemy na wakacje (wakacje to najgorszy czas dla zwierząt, to wtedy często kończy się „miłość” i pies ląduje na ulicy czy w lesie przywiązany do drzewa, żeby nie udało mu się znaleźć drogi powrotnej do człowieka, który jest jego całym światem, a który już go zwyczajnie nie chce).

6
4.  Dorosły pies: to już nie słodki misiaczek. Zepsute zabawki trafiają do kosza, co jeśli prezent za kilka miesięcy nie spełni oczekiwań obdarowanego, bo za duży, bo nie słucha, bo szczeka, niszczy w domu, a co najgorsze choruje? Obserwujemy tendencję oddawania przez właścicieli, pozbywania się około 2 letnich psów, „bo pies sprawia kłopoty”. Szczęśliwy psiak, którego opiekunowie poszukają pomocy w organizacji zajmującej się opieką nad porzuconymi zwierzętami, dostanie drugą szansę na nowy dom. Niestety często ludziom nie wystarcza odwagi, żeby prosić o pomoc i pozbywają się psa, nie martwiąc się o jego dalszy los. Pies trafia na ulicę, do pseudo-hodowli, do schroniska.

2
5. Nieznajomość rasy: Dając psiaka w prezencie wybieramy takiego, który jest śliczny, i na pewno się spodoba tylko czy będzie pasował temperamentem, czy „szczęśliwie” obdarowany będzie rozumiał jego cechy charakteru, zachowania typowe dla danej rasy, czy będzie umiał prawidłowo opiekować się psem, biorąc pod uwagę jego potrzeby, cechy fizyczne, tendencje do chorób wynikających np. z budowy?

4

Zwierzak to żywa istota czująca, potrzebująca uwagi, miłości, codziennej opieki. To długoterminowa „inwestycja”, trzeba ją przemyśleć, zaplanować (bo nie każdy czas w naszym życiu daje nam możliwość posiadania psa). Odpowiedzialność to podstawa, bo pies nie zadba sam o siebie, jest całkowicie zależny od człowieka, jemu nigdy opiekun się nie znudzi, nie porzuci nas od tak, bo ma inne plany, zawsze znajdzie dla człowieka czas.

fb_img_1480520163197

o nas

4 sierpnia 2016

ZAŁOGA BULLDOGA

Fundacja jest jak statek – bez załogi nie popłynie. Nasza Załoga urosła w siłę!

Ewa – Kapitan
Jak na Załogę przystało wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie, ale ktoś musi podpisywać papierki, pilnować w nich porządku i przestrzegać przepisów. Padło na Ewę. Jako Pani urzędniczka i zawodowy edytor teksów, robi to, z zamkniętymi oczami.
Ewa, zna odpowiedź, prawie na każde pytanie dotyczące działania fundacji, a jak nie wie, to się dowie. Dlatego została prezesem. Pilnuje by nasz statek nie zbaczał z kursu. Z Ewą za sterami na pewno nie wpadniemy na żadną górę lodową.
Nasz super mózg nie daje się łatwo ponieść emocjom. Zawsze spokojna i opanowana, trzeźwo ocenia sytuację.
Mieszka w Łodzi i jest wielką fanką artystyczno-pofabrycznego charakteru miasta. Artystyczny klimat przemyca też do kuchni. Każde danie przez nią przyrządzone jest czystą improwizacją, jedyny warunek – musi być wegańskie.
Nie lubi się nigdzie spieszyć, woli sobie pokontemplować, niestety rzadko jej się to udaje. Zazdrości swoim ukochanym trzem bulldogom angielskim, życia w stylu slow.

Jola – Kapitan
Prawa ręka prezesa. Podobnie jak Ewa, Jola zna się na ustawach, przepisach, podatkach i innych nudnych rzeczach.
Pomaga też w organizacji transportów i domów tymczasowych. Zawsze wie, gdzie warto iść do weterynarza, mapę specjalistów weterynarii ma w małym palcu. O alergii u buldogów wie wiele, chętnie dzieli się swoim doświadczeniem.                                                                                                                Jest sama sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Robi, co chce i kiedy chce. Nie lubi dostosowywać się obowiązujących zasad, woli tworzyć własne. Dlatego jej praca zawodowa jest niestandardowa. Jola tańczy z ogniem, czasami nawet z nim igra. Jest nieustraszona i bezkompromisowa. Wali prawdę prosto z mostu. Zawsze ma swoje zdanie. Wciąż przybywa jej tatuaży i psów. Jest wielką miłośniczką buldogów francuskich. Ma cztery adoptowane psiaki. Buldożki francuskie Melisa i Oktawia, to jej ukochane córeczki. Dwa mopsiki Maksymilianek i Marzenka, również należące do jej stada, upatrzyły sobie towarzystwo tatusia. Cała szóstka siebie uwielbia i stanowi zgraną ekipę kochającą słońce, podróże i jedzenie, koniecznie wegańskie. Stadnie zwiedzili już większość Europy i nie widzą możliwości wyjazdów bez psów!

Aga – Kapitan
Niesamowicie obrotna, szybka jak błyskawica, zaradna i niezwykle konkretna kobieta. Aga żadnej pracy się nie boi. Pełnoetatowa mama Kajetana i Bruna, miłośniczka zwierząt, zakochana po uszy w Mopsach. Jej dom jest niesamowitym miejscem! Mieszka z nią 11 psów, 3 koty, jeż, świnki morskie i mikro świnki. Serca ma jeszcze do co najmniej setki następnych zwierzaków. Niezastąpiona w Załodze! Zajmuje się szukaniem domów tymczasowych, odbiorem oraz transportem psów z pseudohodowli, nikt jej w tym nie dorówna. Za kółkiem w samochodzie spędza dziesiątki godzin, w towarzystwie ratowanych psiaków. Ma duże doświadczenie jako dom tymczasowy, nie boi się pokochać psów, które wymagają ogromnej opieki. Aga jest po prostu jedyna w swoim rodzaju!

Marzena – Bosman
Pracuś nad pracusie. Cichutko „dłubie” swoje i nigdy przenigdy nie marudzi. Serce ma niezwykle wrażliwe, odda wszystko żeby tylko psiakom żyło się lepiej.
Mama trójki Załogantów: dwunożnej Neli zwanej „Rozpierduchą”, ślicznej buldożki francuskiej Tami oraz najsłodszego mopsa Stanisława.
Niesamowicie oddana pracy w Fundacji „Załoga Bulldoga”, fajsbukowe licytacje, to jej as w rękawie. Do tego każda ankieta uważnie jest przez Marzenę analizowana, każda wizyta przedadopcyjna nie umknie jej uwadze.
Miejcie się na baczności.

Ania (Ana) – Bosman
Niesamowicie oddana pracy wolontariackiej. Niezastąpiona jako dom tymczasowy, aż trudno zliczyć ilu potrzebującym psiakom pomogła. Jej stado ma moc terapeutyczną. Saba i Mrówka rozweselą każdego.
To Ania wpuszcza nowych użytkowników, pilnuje kolejności i poprawności danych. Jest dobrym opiekunem adopcyjnym, który sam jako dt ma niesamowite doświadczenie z plaskatymi mordkami.
Jej niesamowity spokój udziela się reszcie Załogi! Ponoć w domu wcale nie jest taka spokojna  to ona stawia warunki i ona je egzekwuje. My jednak wiemy, że ma cudowne serducho!

Weronika (ronnie) – Bosman
Czy ktoś może sobie wyobrazić, że Weronika ma najbardziej wysportowanego buldoga francuskiego? Nie musicie sobie tego wyobrażać, wystarczy zerknąć w wątek Molly, dzięki oddaniu opiekuna i ciężkiej pracy, kłopoty behawioralne zostały zminimalizowane i Molly może cieszyć się życiem!
Nie ma większego speca od Weroniki z behawioru psiego w ZB, jej ogromny spokój i umiejętność trzymania się określonych zasad jest niesamowita!
Psy u niej na dt uczą się w tempie ekspresowym  Jej wielkie serce jest niezastąpione!

Kasia i Łukasz (kasiailukasz) – Bosman
„2 w 1!!!” I to jakie Para jakich mało, a właściwie trio, z adoptowaną Fridą – Królową GUpich Minów. Niesamowita adopcja, pełna miłości do granic możliwości
Analityczne umysły, trzymają rękę na pulsie w kontroli ZB. Otwarci, chętni do pomocy. W przeprowadzaniu wizyt przedadopcyjnych są na szczycie, co dwie głowy, to nie jedna. Bardzo obiektywni i zrównoważeni. Zarząd ufa ich opinii maksymalnie.
Leży w nich niesamowity potencjał o czym Fundacja zdążyła przekonać się niejednokrotnie.

Marta (rosinka) – Starszy Bosman
Oprócz tego, że jest mamą Miśka, to ma również czwórkę futrzastych dzieci: uroczą mopsię-weterankę Pufę, kolonistkę BA Pixi i zakochanych w swojej buldogowatości Gucia i Zosię. Niezwykle oddana nie tylko swoim dzieciakom, ale również podopiecznym w przedszkolu. Fit babka, na którą zawsze można liczyć, której nie przestraszą nawet najtrudniejsze zadania. Czujna czytelniczka Forum, której uwadze nic nie umknie. To ona odpowiada na wasze fajsbukowe pw. Bardzo serdeczna, cierpliwa i sympatyczna, ale lepiej nie zaleźć jej za skórę, bo jak się okazuje w kaszę również nie daje sobie dmuchać. Świetna wizytatorka, gaduła której słucha się z przyjemnością. Doskonale dopełnia naszą Załogę działając brawurowo w Łodzi i okolicach.

Agnieszka (Agnieszka Karas) – Bosman
Cichy pracuś fundacyjny, wiele wie i widzi, ale cichutko obserwuje i czeka na rozwój sytuacji. Trzyma rękę na pulsie i interweniuje kiedy wymaga tego sytuacja.
Potrafi załatwić wiele spraw nawet tych najtrudniejszych!
Mama uroczego buldoga angielskiego Reda, który skradł jej serce tak mocno, że uchyli dla niego nieba. Red na pewno jest dumny z takiej mamy.
Niesamowicie rozważna, cierpliwa, wyważona. Jest bardzo kreatywna, wspiera Fundację pięknymi gadżetami przekazywanymi na licytacje.
Strzeżcie się jej, bo ma Was na oku i potrafi z niedotrzymania obowiązków wyciągnąć konsekwencje

Magda (Bonita) – Mechanik pokładowy
Nasza Załogowa gadżeciara. W wyszukiwaniu skarbów z motywem przewodnim bulldoga francuskiego jest lepsza niż google.
Zakochana po uszy w swojej buldożce, Boni.
Magda zna każdy wątek na Forum, wie wszystko o Załogantach. Stoi na straży, pilnując porządku. Na Forum spędza bardzo dużo czasu, często nawet będąc w pracy. Zawsze stara się pomóc, kiedy ktoś ma jakiś problem. Niezastąpiony moderator! Trzyma rękę na pulsie ogłoszeń z psami potrzebującymi pomocy. Fajnie, że jest z Nami!

Ania (AnnaNieuwkoop) – Mechanik pokładowy
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami…
No może aż tak daleko to nie, ale do Holandii też jest kawałek.
A mieszka w niej dziewczyna całkowicie wyjątkowa!
O jej wyjątkowości świadczy najlepiej fakt, że jest pierwszą i jak dotąd jedyną osobą której udało się od nas adoptować psa za granicę.
Nasze obawy ale też oczekiwania wobec niej były ogromne. Ania wiedziała, że musi prowadzić wątek Meli jeszcze częściej niż inne Domy Stałe, bo ze względu na odległość to nasze jedyne źródło informacji o niej.
Wywiązała się z tego zadania lepiej niż dobrze. Mela ma wzorowo prowadzony wątek, a Ania na tym nie poprzestała. Tak polubiła nasze forum, że zaczęła też pisać na wątkach innych psów. Okazała się urodzonym moderatorem i taką też funkcję na naszym statku pełni.

Dominika (Ordonówna) – Mechanik pokładowy
Przy Dominice definicja słowa „plotkara” zyskuje nowe, pozytywne znaczenie. To właśnie Ona wie, co się dzieje w każdym wątku, pilnuje porządku na Forum, bardzo się temu poświęca.
Psia Mama suczki Soni, która chociaż nie jest buldogiem, to zupełnie skradła serce Ordonówny!
A serce Ona ma ogromne! I chociaż nie została jeszcze Mamą żadnego buldoga, wie o nich sporo i chce wiedzieć jeszcze więcej, bo przyjdzie kiedyś ten czas, że Białystok zyska nowego mieszkańca, a Dominika przyjaciela na zawsze.
Młoda, ambitna osoba, bez której na Forum byłoby po prostu pusto! Otwarta na wiedzę i dzielenie się nią z forumowiczami.

Aleksandra (Szania) i Krystian (krystian.koper) – Mechanik pokładowy
Ola i Krystian – adopcyjni Rodzice Rollo nie patrzyli na jego wiek, wygląd tylko od pierwszej chwili byli pewni, że chcą zostać jego rodziną. Zaangażowali się całym sercem nie tylko dla Rollka, ale również na rzecz całej Załogi Bulldoga.
Podczas Zlotu z ogromną hojnością licytowali przeróżne gadżety.
Kiedy potrzebny był natychmiastowy transport w ciągu minuty podjęli decyzję nie patrząc, że w TV trwały Mistrzostwa, że jest niedziela i mecz polskiej reprezentacji. Po interwencji bez wahania przyjęli pod swój dach tymczasowych gości. I tak w niedługim czasie Rollo zyskał młodszą siostrę Mafi.
Zakochani w sobie i swoich psich pociechach po uszy. Zawsze można na nich liczyć! Z ich twarzy nigdy nie znika uśmiech. Takich pozytywnych, młodych ludzi uwielbiamy w Załodze!

Ania (Anula) – Mechanik pokładowy
Ania nie może być opisana bez swojej ekipy, taki team jak oni zdarza się raz na milion! Są wyjątkowi, niepowtarzalni, oryginalni!
Cztery psy i w sercu nadal miejsce na kolejne! Miłość w tej rodzince widać na odległość. Poświęcenie, zaangażowanie i pomoc mają wpisaną w istnienie.
Trzeba zaznaczyć, że tutaj Ania jest głosem rozsądku, a nie Paweł. Duża część z nas może tylko pozazdrościć.
Prowadzą Dom Fundacyjny dla Aleksandra, pokazują mu jak to jest być rodzynkiem  bo z trójką pięknych sióstr chłopak musi czuć się wyjątkowo!

Agnieszka (pinia) – Mechanik pokładowy
Od dłuższego czasu bardzo angażuje się w Forum, chętnie pomaga, doradza, rozwiązuje problemy.
Swoją buldożkę Verę kocha najbardziej na świecie! Rozpieszcza ją wyjątkowymi psimi gadżetami, które między innymi licytuje na rzecz podopiecznych Fundacji Załoga Bulldoga.
Strzeżcie się, bo Pinia teraz ma wyjątkowo dużo czasu, spodziewając się rodzeństwa dla Verki, tak więc na Forum nic nie umknie jej uwadze!
Cieszymy się, że tak sympatyczna osoba tworzy z nami ZB!

Monika (Monia) – Mechanik pokładowy
Monika mieszka prawie na końcu świata  a mimo to, jak mało kto, angażuje się w wolontariat. Związana z buldozim światem od lat, nie boi się działać i pomagać.
Jest niesamowitą mamą pokaźnego stadka, swoim pociechom uchyli nieba! Ma spore doświadczenie z chorobami psów, zapewnia opiekę weterynaryjną u najlepszych specjalistów.
Do pewnego czasu psiaki u niej miały duże, sterczące uszy, ale przyszedł czas kiedy pojawił się jeden stwór z klapniętymi uszami  i okazało się, że miłość nie zna granic – teraz nie tylko buldogi francuskie rządzą u Moni, ale i mopsy

Mateusz (Bodzio) – Mechanik pokładowy
Mechanik pokładowy co ubrudzić się nie boi  Pracuje na to, żeby Statek Załogi płynął sprawnie, działa jako specjalista konserwator. To on przełożył wizje i pomysły Kapitanów na rzeczywistość i pomógł zbudować tą wielką machinę jaką jest Forum.
Zajmowanie się techniczną stroną Fundacji ma w małym palcu!
Serce ma ogromne, pomaga w wielu organizacjach, bo celem najwyższym jest dla niego dobro psiaków!
Cieszymy się niezmiernie, że jest w naszej Załodze.

aktualności

Życie po interwencji

30 grudnia 2015

Interwencja w Puszczykowie to był jeden z trudniejszych dni w działalności Załogi Bulldoga.
Wiele się tego dnia wydarzyło. Nie są to na pewno wspomnienia, do których chciałoby się wracać.
Najważniejsze że się udało!
Wszystkie psiaki znajdujące się w tej pseudohodowli zostały z niej zabrane i otoczone opieką.
Cztery z nich trafiły do nas.
Dziś, trzy tygodnie po interwencji zaglądamy do uratowanych buldożków by sprawdzić co się u nich zmieniło.

GUSTAW
Postanowił nie marnować ani chwili nowego życia. Od razu zaczął czarować nową rodzinkę i był na tyle skuteczny, że już nie chcą go oddać!
Gucia czeka jeszcze operacja. Musimy go wykastrować oraz naprawić podniebienie i nosek. Kiedy się z tym uporamy dopełnimy formalności i Gutek będzie mógł zostać oficjalnie adoptowany :D
Mimo piekła jakie przeszedł chłopak już się uśmiecha. Wie, że teraz czeka go cudowne życie!
blog zalogabulldoga zaloga bulldoga
zaloga bulldoga blog
PYZA
Podobnie jak Gustaw nie traci czasu. Też znalazła już swój port, a od pełnej adopcji dzieli ją już tylko zabieg sterylizacji.
Każdy dzień przynosi u niej coś nowego. Pyza nauczyła się już chodzić po schodach, coraz mniej boi się psów a Załogantka ZUZIA jest wręcz jej najlepszą kumpelą. Domowników i gości wita kręcąc dupeczką i najchętniej śpi wtulona w nich pokazując wszystkim swój piękny brzuszek.
pyza
pyza2
LOLA
Jeszcze nie ma swojego portu, ale pewnie szybko go znajdzie bo to wspaniała dziewczyna. Jeśli ktoś nie wie co przeszła na pewno sam się nie domyśli. Lolka zachowuje się jakby od zawsze miała cudowne życie. Jest pogodna, radosna i ufna. Lubi psie towarzystwo, a koty toleruje.
W swoim Domu Tymczasowym jest kochana i szczęśliwa. Dokładnie tak jak być powinno :)
lola
35f878dc1f48843dmed
CELINA
Tak jak wszystkie psiaki z tej interwencji ma przerośnięte podniebienie. Leczymy też uszka i niedoczynność tarczycy.
Celinka jest tak urocza, że na zakupy nie musi zabierać pieniędzy bo wszystko dostaje w prezencie ;) W ten sposób stała się największą modnisią w Łodzi i nigdy już nie będzie musiała marznąć. Mrozy jej nie straszne bo ma całą kolekcję pięknych ubranek. Grzeje ją też ciepło rodzinne, bo domek tymczasowy już wyraził chęć adopcji.
celinka
IMAG0101

aktualności

Interwencja w Puszczykowie

16 grudnia 2015

Z okrucieństwem wobec zwierząt mamy do czynienia niemal każdego dnia. Psiaki, które do nas trafiają zabieramy z okropnych miejsc. Pozbawione wody, jedzenia, często też ruchu i światła. Pozamykane w klatkach, stodołach, bite i zastraszone…. Na prawdę widzieliśmy już wiele. Ale interwencja z Puszczykowa, w której braliśmy udział 14.12.2015 na długo zostanie w naszej pamięci…

To miał być zwyczajny poniedziałek. Niczego się nie spodziewaliśmy. Telefon zadzwonił wcześnie rano.
„Jest interwencja, są 4 buldogi do odebrania, pomożecie?”. Natychmiast zaczęliśmy akcję poszukiwania Domów Tymczasowych. Jola z Tomkiem wsiedli w samochód i pojechali na miejsce. Nie byli gotowi na to co ich tam czekało.
Ich oczom ukazał się przerażający widok. Inspektorzy wykopywali szczątki psów zakopane na polu za domem. Dowiedzieli się, że ciało jednego psa zostało spalone w piecu!

szczątki

Najgorsze jednak kryło się na posesji ogrodzonej betonowym płotem.
Czekały tam na ratunek psy mieszkające w ziemiankach razem ze świniami. Głodne, chore i trzęsące się z zimna, niektóre pozbawione możliwości ruchu i światła, inne bez schronienia. Wiele psów było okaleczonych. Niektórym brakowało uszu, oczu, czy nóg.

spaniel

Zdjęcia Doga de Bordeaux obiegły internet już dzień przed interwencją, wywołując przerażenie u wielu osób.
Choć drastyczne, zdjęcia nie oddają w pełni dramatycznego stanu w jakim znajduje się pies.
Całkowicie zrezygnowany już nawet nie skomlał z bólu mimo ogromnego cierpienia. Wyglądał jakby czekał na śmierć. Nie mamy pojęcia jakim cudem jeszcze żyje, tak bardzo walczy pomimo przeciwności.
Sunia ma ogromne wodobrzusze, przez co nie mogła się położyć. Musiała siedzieć na swojej chudej dupce co doprowadziło do koszmarnych odleżyn. Nie była w stanie chodzić, więc chłop wywlókł ją za ogrodzenie! Stał i patrzył na to jak wolontariusze wykładają sunię na koc, zachował się tak jak by wyrzucił worek popsutych ziemniaków! Ten obraz pozostanie z nami na długo…

dog

Spaniel w ciężkim stanie wyniesiony na rękach, odwieziony został natychmiast do weterynarza.
Masa psów chorych, okropnie wychudzonych, brudnych i przerażonych.

W takim właśnie miejscu mieszkali nasi nowi podopieczni. O mały włos byłoby ich tylko dwóch, ale walka trwała do końca i udało się.

Całą akcję przeprowadziła Fundacja Animal Security przy współudziale Fundacji Mondo Cane z inicjatywy Romy Jaźwińskiej. Wszystko szło bardzo sprawnie do czasu zabrania z boksów 4 buldogów francuskich. Właścicielce bardzo się to nie spodobało i zatrzymała całą akcję. Nie moglibyśmy w nocy spać gdybyśmy choć jednego psa zostawili w takim miejscu więc nie zamierzaliśmy odpuścić. Dzięki niezłomności całej ekipy udało się. Dwa psy, które stały się „kością niezgody” zostały odebrane, reszta również.
Choć na miejscu działy się sceny rodem z „trudnych spraw” nie poddaliśmy się.
W sumie dzięki współpracy wielu różnych organizacji i służb tego dnia uratowano 51 psów!!!

Raz jeszcze dziękujemy każdemu kto przyczynił się do poprawy losu tych biednych istot.
Wszystkim obecnym na miejscu organizacjom i wolontariuszom oraz Domom Tymczasowym, które wzięły na siebie trud opieki nad odebranymi tego dnia psami.
Do Załogi Bulldoga trafiły: Gucio, Lola, Pyza i Celina
GUCIO
To pies nie tylko wspaniałej urody ale i charakteru. Najspokojniejszy z całej czwórki. Gdy wsadziliśmy go do samochodu po prostu poszedł spać, jakby niczym się nie przejmował. Nie zrobiło na nim wrażenia, że jest z obcymi ludźmi w obcym miejscu. Jest wspaniały przytuliskiem. Cudowny zrównoważony pies. I jaki mądry?! Od razu wiedział do czego służy kanapa! :D

Gucio
20151215_002842
LOLA
Urodziła się w pseudohodowli i spędziła tam całe swoje dzieciństwo. Udało nam się uratować tą cudną sunię przed losem jaki ją czekał. Losem matki rodzącej dwa razy w roku tak długo aż nie padnie z wycieńczenia. Nie mogliśmy na to pozwolić i dlatego tak bardzo o nią walczyliśmy. Cieszymy się przeogromnie, że nam się udało i maleńką czeka zupełnie inna przyszłość :D

lola lolka
PYZA
To siostra Loli. Te dwie dziewczynki to właśnie psiaki, których los nie był do końca pewny bo początkowo nie chciano nam ich oddać. Obie zostały odebrane bezpośrednio przez Fundację „Załoga Bulldoga” z czego jesteśmy bardzo dumni i szczęśliwipyza
pyza1pyza2
CELINA
Ma ok. 4-5 lat. W uszkach grzyb, problemy z serduszkiem i przerost podniebienia.
Co jeszcze będzie do zrobienia to się dopiero okaże, bo cała czwórka jest dopiero w trakcie diagnozowania.

celina celinka

Zrobiliśmy pierwszy krok. Zabraliśmy te psiaki z okropnego miejsca w jakim dotąd żyły.
Zapewniliśmy im opiekę w Domach Tymczasowych. Zostaną tam otoczone miłością i opieką. Również weterynaryjną bo jest im ona bez wątpienia bardzo potrzebna. Jak wiecie leczenie potrafi być bardzo drogie, ale musimy tym psiakom zapewnić wszystko czego potrzebują by mogły zacząć normalnie żyć. Dlatego prosimy Was o pomoc.
Przyda nam się każda darowizna.

Fundacja „Załoga Bulldoga”
91-465 Łódź, ul. Zgierska 93/105 m. 198

nr rachunku bankowego: mBank 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
(wpłaty charytatywne dokonujemy zawsze z dopiskiem DAROWIZNA)

Dla wpłat z zagranicy:
IBAN: PL 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
BIC/SWIFT: BREXPLPWMBK

Płatność PayPal: fundacja@zalogabulldoga.org

aktualności

Kolejne bulwy ocalone!

3 grudnia 2015

To już się na prawdę robi jakaś załogowa tradycja.
Nowi podopieczni znów zjawili się na pokładzie w czteropaku.Dobra. Toudi przyjechał dzień wcześniej, ale to przecież jakby razem ;)
Powoli zaczyna brakować domów tymczasowych i pieniążków, ale jak odmówić takim biedakom?
Z resztą sami zobaczcie…

TOUDI

Pierwszy niebieski buldog na pokładzie. Nieziemsko piękny. Wielki ciałem i duchem. Człowieka zacałowałby na śmierć, ale swojego brata tymczasowego nie obdarzył nawet sympatią. Trafiła kosa na kamień, bo obaj panowie lubią być w centrum zainteresowania, a jak do tego dodać buzujący testosteron niekastrowanych samców to wyszła mieszanka wybuchowa.
Najlepszym rozwiązaniem będzie zmiana domu. Akcja poszukiwania DT trwa. Oby szybko zakończyła się sukcesem!
toudi

TOMUŚ

Tomeczek jest pasażerem na gapę. Nie spodziewaliśmy się, że trafi na nasz pokład. Byliśmy gotowi na 3 psy, a tu taka niespodzianka. Wielka i maleńka zarazem ;) Tomcio Paluch ma tylko 10 tygodni! W czepku to on się na pewno nie urodził.
Już na samym starcie, życie rzuciło mu spore wyzwanie. Rozszczep wargi. Czekają go na pewno bolesne operacje, ale wola walki jest! Jeszcze dobrze nie przyjechał a już zrobił Matce Tymczasowej awanturę, że za długo w wannie siedzi.
Cieszymy się, że jest małym fajterem i nie da sobie w rozszczepione fafle dmuchać ;) takie nastawienie mu się przyda, bo jesteśmy niemal pewni, że rozszczep podniebienia to nie jego jedyny problem. Maluch ma problemy z oddychaniem. brzmi to jakby coś mu bulgotało w gardełku. Bardzo się o niego martwimy ale skoro on jest taki dzielny to i my musimy!
tomek to m

INKA

Pobyt na pokładzie zaczęła dość nerwowo. Była bardo wystraszona. Całą drogę do DT jechała wtulona, na kolanach. Wymiotowała. W nocy nie mogła spać. Bardzo boi się ludzkiej ręki, ale potrzeba miłości jest większa i mimo wszystko Inka domaga się pieszczot. Wiemy już, że ze sterylizacją będziemy musieli sporo zaczekać bo Inka przyjechała z cieczką, a jaki dokładnie jest jej zdrowia dowiemy się lada chwila bo właśnie czekamy na wieści od doktora.
inka

MASZA

Szczęście się do Maszy uśmiechnęło. Zamieszkała na DT w domku, który adoptował naszą MINI. Tą biedną wystraszoną, bojącą się własnego cienia Mini. Dziś to nie ten sam pies. Jesteśmy więcej niż pewni, że podobnie będzie z Maszką. Dorota zajmie się nią najlepiej na świecie. Na razie mizianki tylko delikatne, najlepiej od spodu. Ludzka ręka jeszcze kojarzy się tylko z czymś złym.
Trzeba ją będzie wyprostować. Nie tylko psychicznie, bo u Maszy pokrzywiona jest nie tylko dusza. Pyszczek wygląda jakby była po urazie. Jakim, możemy się tylko domyślać…. Skutek jest taki, że dolna szczęka jest lekko przesunięta w lewo. Natomiast jej łapka jest wykrzywiona więcej niż lekko. Pewnie nie obędzie się bez wizyty u ortopedy.
masza

Nienawidzimy prosić o pieniądze, ale jesteśmy Fundacją. utrzymujemy się głównie z darowizn.
Podopiecznych wciąż przybywa i jak widzicie czekają nas spore wydatki. Badania, sterylizacje/kastracje, że o wizytach u specjalistów i operacjach już nawet nie wspomnimy…
Dlatego chcąc nie chcąc prosimy: wesprzyjcie nas grosikiem byśmy mogli podarować tym psiakom godne życie.
Z góry dziękujemy za każdą złotóweczkę :)

Fundacja „Załoga Bulldoga”
91-465 Łódź, ul. Zgierska 93/105 m. 198

nr rachunku bankowego: mBank 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
(wpłaty charytatywne dokonujemy zawsze z dopiskiem DAROWIZNA)

Dla wpłat z zagranicy:
IBAN: PL 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
BIC/SWIFT: BREXPLPWMBK

Płatność PayPal: fundacja@zalogabulldoga.org

aktualności

Cztery buldożery

30 listopada 2015

Cztery liście koniczyny oznaczają szczęście i pomyślność.
A cztery buldożery?
Mamy nadzieję, że też bo ostatnio Załoganci lubią się przybywać na nasz pokład czwórkami ;)
W piątek 27 listopada zamustrowały się ABI, KROMKA, KLUSKA i ELA

ABI

Niezła z niej żartownisia. Nabrała nas, że jest psem agresywnym. Już szukaliśmy jej nowego DT, gdy oświadczyła „ha ha tylko żartowałam!”
Jak dogadała się ze stadem można zobaczyć na załączonym obrazku :D
Żarty jednak wciąż się jej trzymają. Wycięła nam kolejnego psikusa. Postanowiła uniknąć sterylizacji. Wybrała bardzo skuteczny sposób. Dostała cieczki ;) Tym razem, jej się udało, ale wizyty u weterynarza i tak jej nie ominą bo ma grzybicę i podejrzenie arytmii (ale to jeszcze nie potwierdzone).
abi abi2

ELA

Świrowała Pawiana razem z Abi. Ale ona niestety nie żartowała. Raczej twarda z niej zawodniczka ;)
Dlatego przenieśliśmy ją do DT gdzie może być Panią na włościach i o razu zamieniła się w aniołka!
Zdrowotnie nie jest najgorzej. Lekka nadżerka na oku i gojące się już ugryzienia za uchem.
ela ela2

KLUSKA

Na DT przygarnął ją adoptowany od nas BOCZEK. Chyba jednak żałuje swej decyzji i nie może się z nią pogodzić bo cały czas szczeka, dając się we znaki sąsiadom ;)
A Kluska? Dziewczyna miód malina!
Trochę Boczka goni ale to z zazdrości o tymczasowych rodziców. Tak bardzo kocha przytulasy, że chciałaby je mieć tylko dla siebie!
kluska kluska2

KROMKA

Najgrzeczniejsza z całego towarzystwa. Jako jedyna z nikim się nie gryzie, psikusów żadnych nie robi, Zachowuje czystość, jeździ autem, pięknie chodzi na smyczy, akceptuje niedominujące zwierzęta…. nuuuuda ;)
Kota wprawdzie czasem pogoni, ale to tak dla zabicia czasu.
Czeka ją sesja foto u weterynarza bo koślawo chodzi. Poza tym jej stan zdrowia jest dobry więc zdjęciować się będzie przy okazji sterylizacji, która jest już zaplanowana.
kromka11 kromka2

aktualności

Wyrwani z piekła!

23 listopada 2015

Tego nie da się opisać!
To trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć. Choć tak naprawdę to też nie wystarczy.
My widzieliśmy ale nie rozumiemy. Nie mieści nam się w głowach jak można tak okrutnie traktować żywe, bezbronne istoty?!
Poupychane w budach otoczonych betonowym murem marzną samotnie na dworze lub w szopie. Nikt do nich nie zagląda, nikt się o nie , nie troszczy. Jeść raz dostaną, a raz nie. Zależy jak się komu przypomni. Wszystkie po kolana we własnych odchodach. Na widok chłopa uciekają. Próbują chować się w budach, a on je łapie pijany mocno przy tym przeklinając…. W takich okolicznościach odebraliśmy czterech nowych podopiecznych!
Wszyscy są już bezpieczni w Domach Tymczasowych. Chcemy ich przedstawić dlatego podajemy wstępne informacje na ich temat, ale psiaki są w trakcie diagnozowania i dopiero za kilka dni będziemy wiedzieli w jakim dokładnie są stanie zdrowotnym.
Ich stan psychiczny można ocenić już teraz. Wszystkie są bardzo wystraszone i wycofane.
Boją się człowieka, są smutne.
Choć na razie nie jest dobrze (psiaki czeka długie leczenie i praca behawioralna) i tak mogą uważać się za szczęściarzy. Są bezpieczne w kochających DT, które przy naszej pomocy zrobią wszystko, by podarować im szczęśliwe życie.
Takiego szczęścia nie mają ich koleżanki i koledzy, którzy zostali w tym piekle.
Ale obiecujemy im oraz Wam, że to nie koniec. Nie zapomnimy o nich o zrobimy co w naszej mocy, by im pomóc, a winnego ich cierpieniu pociągnąć do odpowiedzialności.

 

MISIA
Na Misię wystarczy spojrzeć. Od razu wiadomo, że wiele przeszła.
Zastaliśmy ją zamkniętą w klatce. Samotnie.
Nie miała kontaktu z innymi psami a jednak na jej głowie znajduje się świeże rozcięcie.
W jej klatce stała za to łopata… Nie mamy pewności, ale podejrzewamy, że to właśnie nią została potraktowana Misia…
Nogi ma całe w grzybie, otarciach i odparzeniach. Najpilniejsza sprawa to w tej chwili sterylizacja, bo Misia ma ropomacicze i jej życie jest zagrożone. Leczeniem skóry i dalszą diagnostyką zajmiemy się, gdy dojdzie do siebie po operacji.

11250031_1100481206649853_5110810168530436325_n

12278958_1100481536649820_7333876378431944287_n20151122_180619-1200x1600

ZBYSZEK
Podobnie jak jego koleżanki okropnie śmierdzi. Nie pomogła nawet kąpiel. Przyczyną jest na pewno nie tylko brud ale i wszechobecny grzyb. Ma też owrzodzenia między palcami. Lewa łapka jest wykręcona.
Na razie jest bardzo melancholijny. Chce miłości ale boi się zaufać człowiekowi. Znalazł za to wsparcie w kurze Fatimie, która wzięła go pod swoje skrzydła ;)
P1230628 P1230647 P1230684P1230686 P1230736

HELA
O Heli nie wiemy jeszcze zbyt dużo. Czekamy dopiero na wyniki badań.
Pierwsze godziny w Domu Tymczasowym spędziła udając posąg. Nie chciała się ruszyć z miejsca.
Ale wystarczyło ją zostawić samą na 15 min by okazało się, że choć nigdy nie widziała kanapy dobrze wie do czego służy ;)

img_20151123042824_image1(1)_zmniejszamy_pl img_20151123042901_image2(1)_zmniejszamy_pl
img_20151123043034_image3_zmniejszamy_pl

GABI
Jej łapki są w fatalnym stanie, ale to nie powinno dziwić. W końcu cały czas stąpały po odchodach.
Paznokcie tak poprzerastane, że przypominają tipsy.
Brzuszek w bliznach, sutki wyciągnięte. Jak wiele razy musiała rodzić?!
Na razie jest jednym wielkim smuteczkiem. Dom Tymczasowy z trudem powstrzymuje łzy gdy na nią patrzy i nie może się doczekać pierwszego uśmiechu.

1 2 3 4

My również wypatrujemy dnia, w którym ta czwórka poczuje się bezpieczna i szczęśliwa.
Ale potrzebujemy do tego Waszej pomocy.
Ich leczenie to niestety spore koszty, a na pokładzie są też inne psiaki potrzebujące leczenia.
Dlatego bardzo prosimy Was o wsparcie.

Fundacja „Załoga Bulldoga”
91-465 Łódź, ul. Zgierska 93/105 m. 198

NIP: 7262655177
REGON: 101855290
KRS: 0000526212
nr rachunku bankowego: mBank 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
(wpłaty charytatywne dokonujemy zawsze z dopiskiem DAROWIZNA)

Dla wpłat z zagranicy:
IBAN: PL 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
BIC/SWIFT: BREXPLPWMBK

Płatność PayPal: fundacja@zalogabulldoga.org

aktualności

Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych.

1 listopada 2015

Załoga Bulldoga działa już ponad rok. W tym czasie udało nam się uratować ponad 100 psów. Napawa nas to ogromną radością i dumą. Nie zawsze jednak się udaje. Czasem przegrywamy bitwy. Czasem nie jest nam nawet dane walczyć. A czasem po prostu okrutny los robi sobie z nas  żarty i zupełnie niespodziewanie zabiera naszych podopiecznych. Dziś oddajemy hołd właśnie im. Tym, których już z nami nie ma. Odeszli z tego świata, ale na zawsze pozostaną w naszych sercach i pamięci. Tam żyć będą wiecznie.

FRANUŚ
Wiedzieliśmy, że ten moment kiedyś nastąpi. Że prędzej czy później przegramy jakąś bitwę i będziemy musieli pożegnać naszego podopiecznego. Nie spodziewaliśmy się jednak, ze nastąpi to tak szybko. Ani że będzie to jeszcze dzieciątko. Franuś miał tylko 5 tygodni. Był pierwszym Załogantem, który przeszedł za Tęczowy Most. Jego serduszko i płuca były zalane wodą. Walczyliśmy do samego końca ale nie dane nam było wygrać.
franiu

FIBI
Była z nami bardzo krótko, bo tylko 3 miesiące. Przez ten czas zdążyła jednak zaznać mnóstwo miłości. Miała swój dom. Swoje miejsce na świecie, w którym o nią dbali i ją kochali.
Nie udało się jednak naprawić szkód, jakie jej wyrządzono w poprzednim życiu.
Powodem śmierci była sepsa i liczne ropnie m.in. przy śledzionie. Najprawdopodobniej skutek licznych cesarek wykonywanych w niesterylnych warunkach. Nikt z nas nie spodziewał się takiego zakończenia. A już na pewno nie rodzina Fibi, która bardzo przeżyła jej odejście.
fibi

BARON
Nie zdążył nawet dojechać do Domu Tymczasowego. Zaraz po odebraniu z pseudohodowli zawieźliśmy go do szpitala. Miał wysoką temperaturę, liczne wyłysienia i niedowład tylnych łap. Nie kontrolował oddawania moczu. Lekarze walczyli o niego całą noc. Nad ranem otrzymaliśmy najgorszą możliwą wiadomość…
baron

MINI
Należała do szczęściarzy, którzy zdążyli zaznać udanego życia. Gdy trafiła do nowego domu bardzo się bała. Chowała się po krzakach, nie pozwalała się dotykać. Gdy jej rodzice adoptowali kolejnego psa z miejsca się otworzyła. Właśnie zaczynała ufać ludziom i cieszyć się życiem, gdy niewydolność nerek wszystko przekreśliła.
Mini buldog

MARIAN
Trafił do wspaniałego Domu Tymczasowego. Od początku było wiadomo, że w nim zostanie bo cała rodzina zakochała się od pierwszego wejrzenia. Miał być bratem naszej NATALII. Stało się inaczej.
Marianek miał przepuklinę przełykowo jelitową. Jego jelita naciskały na serduszko, płuca a przede wszystkim jelito cofało sie do przełyku… To wynik ogromnego zaniedbania w pseudohodowli. Weterynarz do którego trafił natychmiast gdy zaczął się dusić nie mógł uwierzyć, że Marian w ogóle dojechał do Poznania i przez te 3 dni w DT nie okazywał bólu. Zachowywał się jak zdrowy psiak. Tak wielka była jego wola życia. Chciał żyć dla nowej rodziny. Chciał być kochany. I był. Przez te 3 dni zaznał więcej miłości niż przez całe swoje życie.
marian buldog

MONIA
Jej los od początku był bardzo niepewny. Na pokład trafiła w bardzo złym stanie. Wyłysiała, z oczkami i uszkami w fatalnym stanie. Miała problemy z chodzeniem. Badanie krwi wykazało anemię i stan zapalny. Do tego arytmia serduszka i niedomykalność zastawki. Gdy do wielu problemów z jakimi się zmagała doszło jeszcze ropomacicze Monia nie dała już rady. To było dla niej zbyt wiele.
monia mops

ROCO
Adoptując psa musimy być gotowi na wszystko. Nigdy nie wiadomo co nas czeka. Roco trafił do adopcji jako pies bez większych problemów zdrowotnych. Odszedł niespodziewanie. Odebrał nam go atak serca.
roco buldog

DUDUŚ
Na zawsze pozostanie dla nas tajemnicą. Nigdy nie dowiemy jaki był. Nie zdążyliśmy go poznać. Nie mieliśmy nawet szans by o niego zawalczyć. Duduś odszedł w szpitalu, do którego zawieźliśmy go natychmiast po tym jak do nas trafił. Niestety było już zbyt późno. Żył równo 12 miesięcy. Odszedł nie wiedząc co miłość. Nie dane mu było się nią nacieszyć choć przez jeden dzień. Tak ciężko się z tym pogodzić…
ddd

DASTIN
Wypadki chodzą nie tylko po ludziach. Dastinek był młodym i zdrowym psiakiem. Został adoptowany miał przed sobą świetlaną przyszłość. O tym że nie ma go dziś z nami zadecydował zwykły pech. Gdy był sam w domy zaplątał się w prześcieradło i udusił. Nikt nawet by nie pomyślał że takie coś może się wydarzyć. Dastin odszedł stanowczo za wcześnie! Życie bywa czasem takie niesprawiedliwe.
dastin buldog

ULA
„Operacja się udała tylko pacjent nie przeżył”. Ten żart już nas nie śmieszy…
Ula miała już wybrany dom. Miała do niego trafić po zabiegu sterylizacji. Operacja przebiegła bez najmniejszych komplikacji. Jednak gdy Ula wybudziła się z narkozy wygryzła wenflon i wpadła w panikę. Ze stresu dostała arytmii serca, zacisnęła jej się krtań i niestety odeszła. Życie napisało dla niej zupełnie inny scenariusz niż my.
ulka2

ZULA
Pani dyrektorka. Była częścią licznego stada i wiodła w nim prym. Wszystkich zawsze ustawiała. Była małą zadziorą po, której nawet nie było widać jak bardzo jest chora. Każdego dnia czerpała z życia garściami. Jej mama robiła co mogła by jak najdłużej mogła cieszyć się życiem. Przez 10 miesięcy była szczęśliwym i kochanym psem.
zuzu buldog

aktualności

Lista zaciągu Załogi

20 września 2015

Na naszym statku panuje spory ruch. Nie ma tygodnia bez zamustrowania czy wymustrowania. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Dlatego w dzisiejszym odcinku aktualności przedstawiamy listę zaciągu Załogi, byście mogli zobaczyć kto niedawno nas opuścił, a kto dopiero pojawił się na pokładzie. Czytajcie szybko, bo lista aktualna będzie krótko ;) Przed nami nowy tydzień i dużo może się zmienić…

Lista zamustrowań

Nie znamy dnia ani godziny, kiedy zadzwoni telefon z prośbą o pomoc. Na przyjęcie nowego podopiecznego musimy być gotowi nawet w środku nocy. Od naszego ostatniego wpisu na szczęście spaliśmy dobrze, ale kilku rozbitków nam przybyło ;) Sprawdźmy kto do nas dołączył.

ULA

To była szybka akcja. Telefon zadzwonił w środku dnia: „Jest sunia do odbioru. Państwo wyprowadzają się za granicę i zależy im żeby szybko znaleźć jej nowy dom. Bierzemy?”
No oczywiście, że bierzemy! Szczęście nam sprzyjało. Akurat zwolnił się Dom Tymczasowy w Warszawie. Nawet ze zorganizowaniem transportu, tym razem nie mieliśmy żadnego problemu.
Tak oto Ula zameldowała się w stolicy. Jednak nie na długo. Jest całkowicie zdrowym i młodym psiakiem (ok2lat). Czeka ją zatem tylko sterylizacja i będzie mogła trafić do adopcji.

ula

DINA

To kolejna sunia oddana przez właściciela. Wiemy, że to zdanie zawsze wywołuje wiele negatywnych emocji i komentarzy. Jednak nie zawsze sprawa jest oczywista. Nie zawsze powodem oddania jest kaprys. Życie pisze różne scenariusze i czasem podjęcie tej decyzji jest dla opiekuna bardzo trudne ale najlepsze dla psa. Dlatego bardzo prosimy by nikogo nie oceniać.
A co o samej Dinie? Jest trzyletnią, rodowodową suczką buldoga angielskiego. Jej obecny adres to Gdańsk. Mieszka tam w Do Tymczasowym, w którym może być Panią na włościach. Bo Dina inne psy toleruje, ale tylko jeśli uznają ją jako swoją królową ;) Z dziećmi za to nie ma żadnego problemu. Wręcz przeciwnie. Uwielbia je! Musi więc być szczęśliwa, że mogła zamieszkać razem z Zuzią :)

Dina1 dina2

MAJA

Przyjechała do nas jako Miami, ale na nowe życie dostała też nowe imię. Już jako Maja została studentką w szkole zachowania czystości imienia Załogi Bulldoga ;) Była dość odpornym na wiedzę uczniem, jednak nasza wysoko wykwalifikowana kadra profesorska nalała jej oleju do głowy.
Dziś Maja jest już absolwentką. Dyplom odebrany, a w domu czysto!

Maja

MINI

Na blogu jeszcze o niej nie było, ale chyba wszyscy już znają jej historię. Żeby więc znów nie wyciskać łez z oczu przypomnimy jedynie krótko, że jest to najbardziej zalękniony psiak w Załodze. Początki były bardzo trudne. Mini bała się nawet spojrzenia. Chowała się po kątach i udawała, że jej nie ma. W czwartek przeszła zabieg sterylizacji. Mimo młodego wieku (ok3-4lat) rodziła już wielokrotnie. Miała liczne zrosty. Najprawdopodobniej po cesarkach domowej roboty!!! Śledziona i pęcherz moczowy były zrośnięte z macicą… Weterynarz kazał ją bacznie obserwować bo istniało prawdopodobieństwo krwotoku.
mini

Dziś już możemy odetchnąć. Nic takiego nie nastąpiło. Najgorsze już za Mini. Teraz już może się zająć wyborem nowego domu. A jest w czym wybierać. Dostała tyle wspaniałych ofert, że chyba będzie musiała losować ;)
mini2
mini3

GRUBY

Jak mylące bywają pozory. Imię Gruby to tylko taka zmyłka. Przynajmniej na razie. Póki co Gruby jest chudy ;) Ale liczymy, że szybko ulegnie to zmianie, choć niska waga to jego najmniejszy problem. Gdy przyjechał nie trzeba było nawet podchodzić by wiedzieć, że coś się dzieje niedobrego. Bijący od niego smrodek mówił wszystko. Brudne uszy, fafle, wypadające i gnijące zęby, liczne odparzenia i spowodowane nimi jątrzące się rany… Od razu odwiedził salon SPA i wyczyścił to co się dało. Resztą zajął się weterynarz. Nieźle go przy okazji obłocił ;) Rentgen łapek wykazał zrosty po urazach z przeszłości. Zdjęcie RTG płuc pokazało nacieki po przebytym zapaleniu. Sporo rzeczy jest w Grubasku do naprawienia ale jednym się martwić nie musi. Szukaniem domu. DT wpadł jak śliwka w kompot i wygląda na to, że kolejny bulw znalazł już swój port! :D
gruby

DAISY

Markowy duet na pokładzie! D&G czyli Daisy i Gizmo ;) Jak to u projektantów bywa, ich wizje artystyczne czasem się różnią. Wtedy nie przebierają w środkach, by wytłumaczyć temu drugiemu że jest w błędzie. Miłość jednak zwycięży wszystko i nawet posprzeczani śpią na jednej kanapie ;)
Daisy

BUBA

O niej na razie nie mamy wiele do napisania. Informujemy tylko, że jest z nami. Jak już dostaniemy pierwsze wiadomości z domu tymczasowego na pewno napiszemy więcej o tej starszej Pani :)
buba

Lista wymustrowań

Najlepsze zostawiamy na koniec! Czas na szczęśliwe zakończenia :)
We wrześniu swoje domy znaleźli:

Latino lover ENRICO został na zawsze w swoim DT (po nużycy nie ma już śladu)
enrico2

BOCZEK również został adoptowany przez DT
boczek

KAJA (chudzinka z laktacją) już szczęśliwa w nowym domu w Poznaniu
kaja

ZUZIA (ta która pozowała z kurą Fatimą ;) ) zamieszkała w Poznaniu
Zuzia

DORA zamieszkała w Piotrkowie Trybunalskim
dorcia

VADER zostaje na zawsze w swoim DT. W związku z tym wrócił na jasną stronę mocy i znów jest Gustawem ;)
vader

MADZIA została na zawsze w swoim DT
madzia

BETI również zrobiła jak zapowiedziała i adres tymczasowy zamieniła na stały :)
beti2

Teraz możemy uznać, że jesteśmy na bieżąco ;)
Ale już wkrótce nowi podopieczni i nowe adopcje więc będzie o czym pisać!

 

aktualności

Co nowego na pokładzie?

25 sierpnia 2015

KAJĘ I BETI poznaliście już na naszym Facebooku. Ich los poruszył wiele serc, więc kolejny odcinek załogowych aktualności zaczniemy od sprawdzenia co nowego u tych właśnie załogantek.
Przypomnijmy, że obie zostały przez nas odebrane z pseudohodowli przeraźliwie chude, brudne i zarobaczone.

KAJA w dniu odebrania ważyła tylko 9,3 kg. Miała zapalenie ucha i pęcherza, a z jej sutków lało się mleko! Konieczna była natychmiastowa wizyta u weterynarza i podanie leków na zatrzymanie laktacji.

kaja22

Nic więc dziwnego, że gdy dojechała do swojego awaryjnego DT nie była w najlepszym humorze. JADZIA i Rambo nieźle oberwali, ale tylko po to żeby było wiadomo kto tu rządzi ;)
Dziś trzej muszkieterowie są nierozłączni. Kaja ma szczęście, że do nich trafiła bo wiele ją nauczyli.
Dzięki nim wie już jak należy chodzić na smyczy i że kupkę robi się tylko na dworze. Jeśli chodzi o siusianie to musi wziąć jeszcze kilka korepetycji ;) Przy człowieku szpan i lans. Będzie trzymać jakby miała zakorkowany zawór. Ale wystarczy ją zostawić samą… W końcu czego oczy nie widzą… ;)
Od jej przyjazdu mija dopiero tydzień, a już trudno ją poznać. Jest wesołym, uśmiechniętym i bezproblemowym psiakiem ,cudownie odnajdującym się w stadzie i lubiącym dzieci.
No i najważniejsze!!! Kaja już utyła!!! Po tygodniu na wikcie Marty waży równe 10 kg!!! :D
Jesteśmy pewni, że teraz będziemy mogli przekazywać od niej już tylko pozytywne wieści. A będzie co przekazywać bo jeszcze dziś Kaja zmienia adres. Przeprowadza się do swojego docelowego DT! Będzie się działo!

trio serduszkakajaaaa2

 

Razem z Kają przyjechała BETI. Równie zaniedbana i wystraszona. Na jej uśmiech musieliśmy czekać nieco dłużej ponieważ jest bardziej nieufna. Dopiero uczy się, że dotyk człowieka sprawia przyjemność, a załatwiać się należy na dworze.

smutek

Za to bieganie po schodach opanowała już celująco! :D

beti i schody

Beti ma fantastyczny, spokojny charakter, którym kupiła sobie wszystkich domowników. Nawet koty!

btai i kot

DT nie miało wyboru. Musieli się zakochać! Twierdzą, że już jej nigdy nikomu nie oddadzą. Wygląda więc na to, że w krotce będzie mogła szczęśliwie zacumować w swoim porcie :D

beti solo

 

Zajrzyjmy teraz do ENRICO. Sporo się u niego działo. Przez swoje śpiewy musiał zmienić DT. Ta eksmisja chyba go nieźle nastraszyła bo teraz jeśli w ogóle jeszcze śpiewa to tylko z playbacku, żeby już nie straszyć sąsiadów ;) Nie śpiewa nawet pod prysznicem, a kąpie się często. W jego przypadku gwiazdorskie zachowania są jak najbardziej pożądane. Dzięki temu że lubi odwiedzać łazienkowe SPA widać wyraźne postępy w leczeniu nużycy. Skóra nie przypomina już skorupki i nawet zaczynają ją porastać delikatne włoski :D Jeszcze trochę i będzie z niego prawdziwy Latino lover ;)

enrico

iglesias

 

Od Enrico przenosimy się do Domu Tymczasowego BETI. Pewnie powiesz: „Już tam byliśmy!”.
I będziesz mieć rację. A jednocześnie będziesz się mylić. Na pokładzie są bowiem aż dwie Betinki! :D

betula
Ta, o której teraz mowa przyjechała do nas z wypadnięta macicą, problemami gastrycznymi i dreszczami. Jeszcze tego samego dnia była operowana. Niestety wysokie temperatury nie sprzyjały rehabilitacji i mała dość długo dochodziła do siebie. Pojawił się też problem z lękiem separacyjnym. Na szczęście DT podjęło natychmiastową pracę by go rozwiązać :D
Beti jest tak cudownym psem, że w pewnym momencie wizyty u weterynarza zrobiły się niebezpieczne bo ten groził że ją ukradnie ;) Dobrze, że chociaż na spacerach jest bezpieczna. Tam, przechodnie zamiast wyrażać chęć kradzieży wolą pytać czy ten groźny piesek gryzie :p Nie wiedzą, że są bezpieczni bo Beti przy jedzeniu jest bardzo wybredna. Jak dotąd w całości próbowała połknąć jedynie królika ;)

btula2

 

BUDDA to zupełnie inna historia. W jego towarzystwie bezpiecznie mogą czuć się nie tylko króliki, ale wszystkie żywe istoty. To całkowicie zrównoważony i stabilny pies. Prawdziwy mistrz ZEN! Choć nawet on stracił głowę gdy zobaczył takie laski jak Tekila i Edzia. Chciał się z nimi nieco bliżej, a w zasadzie nieco ZA blisko zapoznać ;) Wystarczyło jednak wylać na niego kubeł zimnej wody. No dobra… Może nie takiej zimnej i nie kubeł, ale po przyjeździe czekała go kąpiel. Wyszedł z niej jak nowo narodzony. Spokojny i zrelaksowany. Tekila i Edzia mogły spać spokojnie ;)To jest o ile nie są zbyt wrażliwe na zapachy bo Budda to mistrz pierdzingu. DT mówi na niego Pierdzisław, ojciec Bączysław.
Pod względem zdrowotnym już tak śmiesznie niestety nie jest. Budda gdy przyjechał miał zapalenie fałdek i uszek. Zapalenie po ugryzieniu pcheł. Kieszonkę pod ogonkiem trzeba było oczyścić z martwych pcheł, a waga wskazywała zaledwie 18 kg! Dziś jego stan jest już nieco lepszy choć wciąż nie idealny. Mamy nadzieję, że kolejnym odcinku będą już tylko dobre informacje od Buddy.

budda2

 

Dzisiejsze aktualności kończymy ALEXANDREM Wielkim!
Ciężko w to uwierzyć, ale jeszcze nie zdobył niczyjego serca. Musimy to koniecznie zmienić. Potrzebny jest dom i to na już! Alexander nie jest ani młody ani zdrowy, ale serce ma największe na świecie i szczęśliwy ten, kogo nim obdaruje!
Ankieta przedadopcyjna już na Ciebie czeka! http://forum.zalogabulldoga.org/viewtopic.php?f=27&t=138
Wypełnij ją i zostań domem Alexandra!

olo