Browsing Category

Strona Główna

psie wychowanie, Strona Główna

PORADNIK PRZYSZŁYCH RODZICÓW, KTÓRZY SĄ OPIEKUNAMI PSA

7 listopada 2017

  Uważamy, że ten wpis jest potrzebny. Coraz więcej osób nie radzi sobie z opieką nad psem i dzieckiem. Coraz więcej ludzi oddaje psa ze względu na pojawienie się dziecka. Bycie psio-ludzkim rodzicem nie jest łatwe, ale jest możliwe!

23318845_1479499618794327_1110118920_n

Jesteście opiekunami psa, który jest dla Was najważniejszy. Śpi z Wami, wyjeżdża z Wami na wakacje. Każdy wieczór spędzacie z nim na kanapie i głaszczecie godzinami oglądając ulubione seriale. Chodzicie razem na długie spacery, poświęcacie mu cały swój wolny czas. Dbacie o niego, jak o nikogo.

Spodziewacie się dziecka. Zmieni się nie tylko Wasz świat. Pomyślcie, co przeżyje Wasz pies i zajmijcie się tym już dzisiaj.

Nie ma recepty na idealne relacje między psem a dzieckiem, mamy jednak kilka ważnych rad, które na pewno nie zaszkodzą, a mogą pomóc oswoić się Waszemu psu z nową, trudną dla niego sytuacją.

Zastanówcie się, jak chcecie, by wyglądały stosunki psa i dziecka. Na czym Wam zależy? Chcecie, by spali razem w łóżku, czy może jednak uważacie, że są granice, których nie należy przekraczać?

23364800_1479486505462305_1797918439_n

 

Śpicie ze swoim psem. Pomyślcie jednak czy po narodzinach malucha nadal przy tym pozostaniecie?

Może być tak, że matce karmiącej piersią wygodniej będzie spać z dzieckiem. Może być tak, że dziecko tylko przy Was będzie chciało zasypiać. Nie wiemy jakiej wielkości jest Wasze łóżko, jednak jeśli już wiecie, że nie zmieścicie się w nim wszyscy, Twój pies już teraz stopniowo powinien przeprowadzać się na noc do swojego posłania/łóżka/na kanapę. Jeśli po porodzie chcecie, aby pies wyprowadził się z sypialni, zacznijcie już teraz. Pomyślcie, co czuje pies, który śpi z Wami pod ciepłą kołdrą i wraz z przyprowadzeniem do domu nowego człowieka, zostaje „wyrzucony” z łóżka. Czuje odrzucenie, żal, gorycz – tym samym oddalacie go od dziecka, bo myśli, że to wina tego małego, nowego osobnika.

Jeżeli jednak nie macie zamiaru rezygnować ze spania z psem – dla Twojego pupila jest to najlepsza opcja. ;)

 Pies boi się hałasu i krzyków. Przeraża go płacz.

Nie wiecie jakie będzie Wasze dziecko. Nie wiecie, czy może będzie miało problemy z kolkami, czy będzie po prostu płaczliwym niemowlakiem. Nie jesteście w stanie tego przewidzieć, ale już dziś możecie przygotować psa na najgorsze – na płacz i hałas. Na youtubie można znaleźć przeróżne filmy z płaczem dziecka w roli głównej. Naszym zdaniem dobrą opcją jest stopniowe włącznie tych filmów, żeby psa oswajać. Odtwórzcie dźwięk i zachowujcie się zupełnie normalnie. Na początku pies może być zaniepokojony, z czasem jednak zrozumie, że nic w tej sytuacji mu nie grozi.

  • Kupowanie wyprawki dla nowego członka rodziny.

Za każdym razem, gdy kupicie coś dla dziecka, czy to będzie ubranie, czy zabawka – pozwólcie psu zapoznać się z tym. Pozwólcie oswajać mu się z nowymi rzeczami, które pojawiają się w domu. Nie chowajcie zabawek dziecka, niech leżą na wierzchu, aby pies się do nich przyzwyczajał. Jeśli zwracacie szczególną uwagę na sterylność, pamiętajcie, że zawsze możecie te rzeczy wyparzyć zanim maluch weźmie je do buzi.

  • Odgłosy z brzucha.

Psy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w brzuchu ktoś jest. Czują, słyszą bicie serca. Przyszła mama powinna pozwalać kłaść mordkę na brzuchu, pozwalać im się wsłuchiwać.

Pamiętaj, że pies nie może poczuć, że zszedł na dalszy plan. To, że pojawi się nowy członek rodziny nie powinno mieć wpływu na Twoje uczucia wobec psa. Już w ciąży zbliżasz psa do dziecka, już teraz masz szanse, by ich wspólne początki były dobre, obyły się bez stresu.

23365263_1479486478795641_835058820_n

Nadszedł czas porodu.

Już następnego dnia, kiedy matka i dziecko są jeszcze w szpitalu, ojciec powinien przywieźć do domu ubranko, bądź pieluchę dziecka i dać psu do obwąchania. Można nawet tą rzecz zostawić w legowisku, by psiak spokojnie oswajał się z zapachem.

Powrót do domu – zapoznanie.

Wasz spokój ma tutaj największe znaczenie. Pies nie może czuć Waszych nerwów, spięcia. Pokażcie, że mu ufacie. Pozwólcie obwąchać dziecko, pozwólcie usiąść mu obok niego. Pies musi przyjąć nowego członka rodziny do swojego stada.

23360784_1479499035461052_42439455_n

10959612_874889952553762_2725232145861738607_n

Złym wyjściem jest faworyzowanie dziecka. Pies od razu wyczuje, kiedy zrzucicie go na dalszy plan. To oczywiste, że macie dla niego teraz mniej czasu, ale róbcie wszystko, by tego nie odczuwał. Podzielcie się obowiązkami tak, by spacery nadal odbywały się o tych samych porach. Spędzajcie razem wieczory na kanapie, tak jak wcześniej. Dlaczego dziecko miałoby zmienić Wasze relacje? Pies się nie zmienił, nadal jest Waszym najlepszym przyjacielem. Najgorsze, co możecie zrobić, to oddalić go od siebie i od Waszego dziecka.

23360766_1479486582128964_1161013911_n

23416133_1479486632128959_760777747_n

Pozwólcie psu i dziecku na stopniowe poznawanie się. Oczywiście wszystko powinno się odbywać pod Waszym nadzorem. Dzieci mają gwałtowne ruchy, zupełnie nieświadomie mogą chwycić psa w sposób, który go zaboli, bądź po prostu się nie spodoba. Pies sygnalizuje, kiedy boi się, czy jest niezadowolony – to Waszym zadaniem jest zaobserwowanie tego i wytłumaczenie dziecku, jak nie powinno się zachowywać. To Waszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa i psu i dziecku. Starajcie się traktować ich równo – jeśli pies nie może bawić się zabawkami dziecka, dziecko również powinno nie mieć takiego pozwolenia. Nie doprowadzajcie do zazdrości jednej czy drugiej strony. Pies również ma prawo mieć ochotę na pieszczoty, wtedy, kiedy dziecko jest na kolanach. To Wy wyznaczacie granice, pamiętając o tym, by nie faworyzować małego człowieka.

23414544_1479486465462309_955414395_n

Może zdarzyć się tak, że popełnicie gdzieś błąd, który skończy się tym, że pies się obroni przed dzieckiem – uszczypnie, ugryzie. Musicie zachować zdrowy rozsądek i zastanowić się co do tego doprowadziło. Co się stało, że pies, który nigdy nie wykazywał agresji, zrobił dziecku krzywdę. Błędem jest bezpodstawne skarcenie. Błędem jest pozbywanie się psa. Błędem jest myślenie, że dziecku wszystko wolno, a pies powinien to tolerować.

Czy jeśli Wasze dziecko w złości Was uderzy, oddacie je? Uśpicie? Oczywiście, że nie. Dlaczego więc skreślać psa? Dlaczego nie próbować go zrozumieć i pracować nad tym, aby więcej taka sytuacja nie miała miejsca?

Zawsze możecie skorzystać z pomocy behawiorysty, bądź skontaktować się z nami – postaramy się pomóc. :)

Pies i dziecko w jednym domu to duże wyzwanie, a jeszcze więcej miłości. Jednakże trzeba pamiętać o tym, że przede wszystkim to duża odpowiedzialność.

11737830_843402372404058_2696068261913943136_n

psi lifestyle, psie wychowanie, Strona Główna

O adopcji… i jej ciemniejszej stronie, o której mówi się nieco mniej

27 lipca 2017

„Adoptując jednego psa nie zmienisz całego świata. Ale zmienisz świat tego jednego psa”

 4

Istnieje kilka scenariuszy i źródeł pochodzenia tej jednej myśli. Niezależnie od tego, jaką drogę musiała przebyć, w pewnym momencie pojawia się ONA – idea o nowym domowniku. Takim domowniku na czterech łapach.
A jaki konkretnie powinien być ten domownik? Może taki, co ma zabawny, płaski pyszczek, towarzyski charakter, wesoło chrumka, rozdaje uśmiechy na prawo i lewo, ma energiczne, zwarte ciałko, będzie wspaniałym przyjacielem na dobre i na złe, idealnym kompanem do zabrania na wycieczkę, do miasta, na spotkania ze znajomymi?

Z powodów różnorodnych i odmiennych decydujemy się na adopcję.
Jednym (i przy okazji jedynym słusznym) z tych powodów jest chęć pomocy potrzebującym zwierzakom, połączona z chęcią posiadania psa. Owe czynniki, plus świadomość i odpowiedzialność, prawdopodobnie równają się udanej adopcji.
Innym powodem – niestety popularnym, ale dla nas niedopuszczalnym – jest podjęcie decyzji z powodu chęci zaoszczędzenia na kupnie psa. Wizja takiego warunkowania adopcji sięga prawdopodobnie tylko do dnia uregulowania darowizny adopcyjnej lub pierwszej samodzielnej wizyty w gabinecie weterynaryjnym.
Jest to powód nieodpowiedni, ale równocześnie całkowicie bezzasadny i w prosty sposób pokazujący nieświadomość tematu. Otóż biorąc pod opiekę psa uratowanego z pseudohodowli (którego w zasadzie równie dobrze można by nabyć drogą standardowego kupna, chcąc posiadać psa z „pseudorodowodem” – prawie rasowego, ale jednak nie za drogiego), bądź z innego powodu znajdującego się w organizacji – adoptujemy również wszystkie jego przypadłości i choroby.

6

Wraz z kochanym płaskim pyszczkiem, do domu na smyczy możemy przyprowadzić również alergie, wady ortopedyczne oraz rozmaite choroby i schorzenia, których leczenie na dłuższą metę okazuje się być całkowitą przeciwnością „zaoszczędzenia na psie”.

Będąc przy tym wątku nie sposób nie nadmienić, że decydując się na kupno psa z hodowli o renomie lepszej (zazwyczaj hodowle zrzeszone w ZKwP), czy też bez jakiejkolwiek renomy (być może z pseudohodowli, z których zwykle trafiają psy do organizacji), również nie dostaniemy gwarancji, że w przyszłości nie zostaną zdiagnozowane u psa choroby. Dlatego też decydując się na kupno psa, warto zrobić dokładny, odpowiedzialny „research” – rozmawiać szczegółowo z hodowcą, obejrzeć psy i warunki w jakich mieszkają, zapoznać się z dokumentacją medyczną i wynikami badań rodziców aby być pewnym, że pies nie będzie obciążony genetycznie chorobami.
I mieć świadomość, że… pies kupiony z niesprawdzonego źródła rasowy nie będzie (co najwyżej będzie w typie rasy).

 0

Kontynuując temat adopcji i podejmowania ostatecznej decyzji o niej.

Często bywa tak, że przyszły mieszkaniec jest zupełną niewiadomą, z czego zdajemy sobie sprawę, jednak jesteśmy w stanie zaryzykować. Bo wierzymy, że damy sobie radę ze wszystkim.
W końcu nadchodzi wielki dzień i rodzina powiększa się o owe cztery łapy i płaską mordkę.

Ta „płaska mordka” często należy do psa, który zupełnie nie zna takiego świata, który bierzemy za pewnik. Niejednokrotnie ta „płaska mordka” w zasadzie nie wie co to znaczy być psem. Nie wie, co to znaczy żyć pod jednym dachem z ludźmi; nie zna ich reguł, wymagań i wyobrażeń. Co więcej! Może się okazać, że nie wie co to są schody, jak się je z miski, do czego służą spacery, że stół różni się od kanapy właśnie tym, że na nim nie siedzimy, że zabawki służą do zabawy, że godzina 2 w nocy to czas odpoczynku, a nie idealny moment na „godzinę świni”, a dźwięk spuszczania wody w toalecie nie oznacza katastrofy naturalnej. A na pewno nie wie, czym może być miłość człowieka.

Na początku bywa różnie. Bywają chwile lepsze, bywają chwile gorsze, są chwile radości, są chwile utraty wiary.
Jednak zdarza się, że rzeczywistość adopcji w pewnym momencie zaczyna rozmijać się z naszymi wyobrażeniami o pomocy potrzebującym czterem łapom, kiedy nasza dobra wola zostaje wystawiona na ciężką próbę, a w głowie pojawia się pytanie „po jaką cholerę mi to było?!”

20446335_333032573785283_113009772_o1

Może się po drodze okazać, że pies wyje całe dnie nie dając spokoju sąsiadom. Może się też okazać, że jest w stanie z niewyobrażalną finezją poniszczyć nasze domowe sprzęty. Może również codziennie załatwiać się w domu – czy to na podłodze, na legowisku, ale również dywanie czy nowej kanapie. Może się też okazać, że swoje odchody uznaje za przysmak… I tak dzień w dzień…

Nasza płaska mordka boi się wychodzić na spacer, boi się obcych ludzi, a przed spotkanymi psami chowa się za naszymi nogami, zamiast się bawić. A co, jeżeli całe życie tak będzie? Jeżeli nigdy nie będzie uśmiechniętym przytulakiem zawsze skorym do zabawy? Którym nie zaszpanujemy w modnej hipsterskiej knajpie, bo każde wyjście w nieznane miejsce kończy się atakiem paniki? Z którym każdy wyjazd jest męczarnią z powodu choroby lokomocyjnej?

a

Psa, którego adoptujemy w pewnym już wieku i po ciężkich przejściach, bez odpowiedniej socjalizacji, często nie jesteśmy w stanie wychować całkowicie tak, jak w naszej wizji idealnej. Bywają psy, w których pewne lęki i bariery są tak głęboko zakorzenione, że mogą wywoływać agresję względem innych psów, albo nawet ludzi. Psy pełne strachu i niepewności, bywają nieprzewidywalne; mogą chcieć bronić zasobów, czy nie potrafić radzić sobie z emocjami.
Lęk separacyjny i brak postępów w nauce czystości, to jedne z częstszych problemów z jakimi muszą zmierzyć się nowi opiekunowie. Z każdym dniem może coraz bardziej rosnąć lista poniszczonych rzeczy i sprzętów, a równolegle do niej narastać będą frustracja i poczucie bezradności u opiekunów. Bywa tak, że psy gromadząc w sobie nadmiar energii i emocji, nie wiedzą jak sobie z nimi poradzić. I radzą sobie – na swój, psi (dla nas często niezrozumiały) sposób, nieraz nawet doprowadzając do samookaleczania się.
Często mimo stosowania się do ogólnych zaleceń i rad nic nie skutkuje. Wówczas koniecznością jest szukanie pomocy u behawiorystów i niejednokrotnie praca z psem i przestrzeganie wyznaczonych reguł już do końca życia.

3

Zdarza się też scenariusz, że pies początkowo pozornie zdrowy, z czasem wymaga skomplikowanego diagnozowania, a następnie leczenia, często przez długie lata i często kosztownego. Wiadomo – większość z adoptujących zwierzęta nie chce chorego, cierpiącego towarzysza, ale jak życie napisze inny scenariusz, to trzeba się z nim zmierzyć. Trzeba być gotowym na wizyty u różnych specjalistów, co jest również związane z wydatkami, poświęconym czasem, który spędzilibyśmy w bardziej atrakcyjny sposób i bez dodatkowych zmartwień na głowie…

Niestety, adopcja to nie tylko zabawy, chrumkanie i miłość do granic możliwości. Adopcja to po pierwsze i przede wszystkim odpowiedzialność i świadomość tego, że w zasadzie powinniśmy być gotowi na wszystko.
I powinniśmy być gotowi, by z tym „wszystkim” się zmierzyć, jeśli nadejdzie taki moment we wspólnym życiu naszym i naszych czterech łap.
Bo adopcja jest na dobre i na złe, bo adopcja to nie moda czy poryw serca, ale akt odwagi i miłości do zwierząt.

IMG_20170205_204403 (1)

 c

h

IMG_8836

8

5

b

e

g

2

1

1

00

Bullblog, inne, Strona Główna, Załoga Bulldoga

Niech prezentem w święta nie będą zwierzęta

5 grudnia 2016

1

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i powraca, jak co roku, problem – co będzie super prezentem dla najbliższych.

Pięknie zapakowane pudełko i nieporadnie wychodzący z niego słodki szczeniaczek czy puchaty kociak, jakie to urocze, prawda? Jednak bijemy na alarm i prosimy wszystkich, którym pomysł żywego prezentu chodzi po głowie – chcesz podarować zwierzaka, lepiej kup pluszaka!
Dlaczego pies, kot czy inne żywe stworzenie, to nie prezent?
1. Koszt utrzymania: Świąteczny nastrój minie, a obdarowana osoba zostaje z 10-15, a przy kotach nawet 20 letnim zobowiązaniem, które będzie wymagało codziennego jedzenia, opieki weterynaryjnej, akcesoriów typu legowisko, szelek, smyczy, miski, to koszt, na który nie każdy może lub chce sobie pozwolić.

5
2. Czas i cierpliwość: Szczeniak czy kociak to maluch, którego trzeba wszystkiego nauczyć, potrzebuje czasu na zrozumienie np. gdzie jest miejsce załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Wymaga to cierpliwości od opiekuna, i świadomości, że może zostać zniszczona podłoga, zalane dywany, obgryzione meble czy buty, nie każdy będzie miał na to ochotę i nie wszystkie działania zwierzaka znajdą aprobatę. Czas, który nowy właściciel, może poświęcić psiakowi, to również sprawa bardzo indywidualna dając prezent nie mamy pewności, ile czasu ktoś będzie miał i ile będzie chciał dać nowemu domownikowi.

3


3. Wakacyjne wyjazdy: W Świątecznym uniesieniu często  nie myślimy, co będziemy robić za pół roku, podczas urlopu. Czy zabierzemy zwierzaka na wczasy, czy znajdziemy hotel, który przyjmuje psy, a może ktoś z rodziny czy znajomych będzie mógł pomóc przy opiece, kiedy my wyjedziemy na wakacje (wakacje to najgorszy czas dla zwierząt, to wtedy często kończy się „miłość” i pies ląduje na ulicy czy w lesie przywiązany do drzewa, żeby nie udało mu się znaleźć drogi powrotnej do człowieka, który jest jego całym światem, a który już go zwyczajnie nie chce).

6
4.  Dorosły pies: to już nie słodki misiaczek. Zepsute zabawki trafiają do kosza, co jeśli prezent za kilka miesięcy nie spełni oczekiwań obdarowanego, bo za duży, bo nie słucha, bo szczeka, niszczy w domu, a co najgorsze choruje? Obserwujemy tendencję oddawania przez właścicieli, pozbywania się około 2 letnich psów, „bo pies sprawia kłopoty”. Szczęśliwy psiak, którego opiekunowie poszukają pomocy w organizacji zajmującej się opieką nad porzuconymi zwierzętami, dostanie drugą szansę na nowy dom. Niestety często ludziom nie wystarcza odwagi, żeby prosić o pomoc i pozbywają się psa, nie martwiąc się o jego dalszy los. Pies trafia na ulicę, do pseudo-hodowli, do schroniska.

2
5. Nieznajomość rasy: Dając psiaka w prezencie wybieramy takiego, który jest śliczny, i na pewno się spodoba tylko czy będzie pasował temperamentem, czy „szczęśliwie” obdarowany będzie rozumiał jego cechy charakteru, zachowania typowe dla danej rasy, czy będzie umiał prawidłowo opiekować się psem, biorąc pod uwagę jego potrzeby, cechy fizyczne, tendencje do chorób wynikających np. z budowy?

4

Zwierzak to żywa istota czująca, potrzebująca uwagi, miłości, codziennej opieki. To długoterminowa „inwestycja”, trzeba ją przemyśleć, zaplanować (bo nie każdy czas w naszym życiu daje nam możliwość posiadania psa). Odpowiedzialność to podstawa, bo pies nie zadba sam o siebie, jest całkowicie zależny od człowieka, jemu nigdy opiekun się nie znudzi, nie porzuci nas od tak, bo ma inne plany, zawsze znajdzie dla człowieka czas.

fb_img_1480520163197

Strona Główna, weterynaria i wyżywienie

O ALERGII U PSA

29 listopada 2016

alergia21

Alergia jest nadwrażliwością na substancje obce zwane alergenami. Jest, to nadmierna reakcja systemu immunologicznego, jest chorobą nieuleczalną musi być bezustannie kontrolowana.

Mechanizm alergii u psów jest podobny jak u ludzi. Alergeny, czyli obce cząsteczki wchodzą w kontakt z układem odpornościowym, organizm odbiera je jako zagrożenie i wysyła przeciwciała, które po związaniu z antygenem doprowadzają do stanu zapalnego.

Na alergię może cierpieć każdy pies niezależnie od tego czy jest psem rasowym czy mieszańcem. Alergie u buldogów francuskich, angielskich i mopsów występują dość często.

Większość alergii pojawia się między pierwszym, a trzecim rokiem życia, ale może ujawnić się również później nawet u siedmioletniego bądź dziesięcioletniego psa.

Podobnie jak ludzie, psy mogą być uczulone na prawie wszystko. Bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na to, czy nasz pies jest alergikiem. Nie wolno bagatelizować objawów ponieważ skutki nierozpoznania lub nieleczenia alergii mogą być ekstremalnie niebezpieczne dla zdrowia i życia psa.

 Najbardziej powszechne są alergie pokarmowe, ale równie uciążliwe i niebezpieczne dla psa są alergie wziewne i kontaktowe.

Jak rozpoznać czy nasz pies ma alergię?

W zależności od rodzaju alergii mogą wystąpić różne objawy, przy każdym psie alergia może przebiegać inaczej. Należy obserwować swojego psa, sprawdzać jego skórę, stan uszu, oczu.

Najczęstszymi objawami alergii są:

  • świąd skóry, zapalenie skóry – pieczenie całego ciała lub jego fragmentów np. fafli
  • atopia (głównie atopowe zapalenie skóry)
  • zaczerwienienie, zaróżowienie skóry lub jej fragmentów np. łap, brzucha, pyska
  • nadżerki, strupy, przebarwienia, otarcia
  • wyłysienia w okolicach oczu i łap
  • wysypki skórne, w tym wypadanie sierści
  • zaczerwienienie lub pokrzywka uszu, drapanie uszu, częste infekcje uszu
  • przekrwienie oczu, wyciek z oczu, zapalenie spojówek
  • kichanie, katar, kaszel
  • utrudnione oddychanie, ataki astmatyczne
  • wzdęcia, wymioty, biegunki, zaparcia (wszystkie występujące nieregularnie)
  • spadek wydolności, zmęczenie
  • zapalenie jamy śluzowej żołądka, jelit
  • wielomocz lub bezmocz, częste infekcje dróg moczowych
  • bóle mięśni, reumatyzm
  • przyspieszone bicie serca (tachykardia), kołatanie serca, zmiany ciśnienia tętniczego
  • zmienność nastroju, lęk, agresja, nadmierna aktywność, objawy nerwicowe
  • bolesność narządów wewnętrznych
  • wstrząs anafilaktyczny.

Czasami bywa tak, że psy cierpiące na alergie nie wykazują klasycznych objawów i odwrotnie, objawy wymienione powyżej nie muszą być związane z alergią np. drapanie uszu może świadczyć również o zapaleniu ucha itp.

Alergie mogą na siebie zachodzić np. pies może mieć alergie pokarmowe i wziewne jednocześnie. W zależności od typu alergii u naszego psa, co innego będzie go uczulać.

Co najczęściej powoduje alergie u naszych psów?

- w przypadku alergii pokarmowych często uczula: drób, wołowina, wieprzowina, ryby, jagnięcina, mleko, białko i żółtko jaja, soja, zboża, kukurydza, ryż, roztocza magazynowe

- w przypadku alergii wziewnych często uczulają: pyłki drzew, krzewów, chwastów, traw, zioła, rośliny ogrodowe, doniczkowe np. irysy, szczaw, pokrzywa, babka, brzoza, leszczyna, buk, wierzba; bylica, żyto, zarodniki pleśni i grzybów, roztocza kurzu, roztocza domowe i magazynowe, naskórki (nawet ludzki)

- w przypadku alergii kontaktowych często uczulają: szampony/kosmetyki, detergenty np. płyny do prania, do mycia podłóg; pestycydy, metale np. miska do wody dla psa; wełna owcza, pierze gęsie i kacze, nylon np. legowisko, kanapa, poduszki; alergie na owady: pchły (alergiczne pchle zapalenie skóry), komary, meszki, bąki, muchówki, karaluchy, pszczoły; uczulenie na leki, szczepienia.

Diagnostyka alergii u psa jest trudna i skomplikowana. Polega na zebraniu wywiadu i wykonaniu określonych badań klinicznych. Wykrycie alergenu/alergenów odpowiadających za stan zdrowia psa wymaga sporej wiedzy i doświadczenia dlatego bardzo ważny jest wybór weterynarza. Również my jako opiekunowie psa musimy być niezwykle czujni, musimy doskonale znać zachowanie swojego psa, wiedzieć co dostaje do jedzenia, z czym ma kontakt, kiedy jego zachowanie zdradza, że czuje się źle itd. obserwacja jest tutaj niezwykle istotnym czynnikiem.

By doprecyzować diagnozę możemy zrobić naszemu czworonogowi testy, które pozwolą nam rozpoznać rodzaj alergii oraz konkretne alergeny, które wywołują uczulenie.

Jakie testy ułatwią nam diagnostykę alergii?

Dostępnych jest kilka rodzajów testów:

- śródskórne, punktowe/naskórkowe

- z krwi

- prowokacyjne nosowe i/lub spojówkowe, prowokacyjne pokarmowe

- testy przesiewowe (przedobjawowe).

Gdy alergia zostanie już stwierdzona, nie należy panikować. W obecnej chwili na rynku dostępnych jest wiele: karm antyalergicznych, ekologicznych środków czystości dla alergików, są dostępne bardo dobre szampony itd. wszystko dla podniesienia komfortu życia chorych psów.

Przy alergii trzeba być niezwykle cierpliwym, żeby organizm psa odzyskał zdrowie trzeba sporo czasu, wytrwałości i konsekwencji. Zawsze trzeba postępować zgodnie z zaleceniami weterynarza.

Podstawą jest prawidłowo zbilansowana dieta, wykluczająca alergeny (dieta eliminacyjna), a zawierająca wystarczającą ilość witamin, mikro i makroelementów, probiotyków. Możemy dodatkowo podawać preparaty podnoszące odporność np. beta glukany lub stosować dla zmniejszenia nasilenia świądu wielonienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega-3/omega-6.

Należy unikać alergenów np. poprzez częste kąpiele psa w specjalistycznych szamponach. W momencie nasilenia pylenia np. traw, ulgę naszemu psu przynieść może chłodna kąpiel. Można stosować specjalistyczne preparaty spot–on lub preparaty w sprayu redukujące świąd.

Możemy psa poddać klasycznej terapii antyalergicznej podobnej jak w przypadku ludzi – immunoterapia.

Warto skorzystać z naturalnych metod leczenia lub metod alternatywnych np. ziołolecznictwa, homeopatii, akupunktury, terapii enzymatycznej.

Jeśli weterynarz uzna za konieczne, to może wdrożyć leczenie farmakologiczne.

 alergia7

Ten tekst, to tylko krótkie wprowadzanie do serii dłuższych wpisów, bardziej konkretnych, zawierających wskazówki, nazwy leków i produktów. Zachęcamy do czytania kolejnych artykułów, które pozwolą na bardziej szczegółowe poznanie tematu alergii u psów.

aktualności, Strona Główna

Witamy na pokładzie!

4 sierpnia 2015

AHOJ!

Witaj marynarzu!
Trafiłeś na blog Fundacji „Załga Bulldoga”. Być może już o nas słyszałeś. Może nawet śledzisz nasz fanpage na Facebook’u lub profil na Tweeterze. A może trafiłeś tu przez przypadek i nie masz zielonego pojęcia gdzie jesteś. Pozwól zatem, że wszystko pokrótce wyjaśnimy.

Nazywamy się ZAŁOGA BULLDOGA i jesteśmy fundacją stworzoną by nieść pomoc psom ras brachycefalicznych (czyli tych z płaskim pyskiem ;) ). Nasi podopieczni to w większości psy odebrane przez nas z pseudohodowli. Nie denerwuj się jeśli nie wiesz co to takiego. Wszystko Ci wyjaśnimy we wpisach, które będą się tu pojawiać. Chcemy by ten blog był miejscem, w którym możesz poznać lepiej naszych podopiecznych i śledzić działalność fundacji. Ale nie tylko… nasz cel to stworzyć miejsce dla psolubnej społeczności gdzie oprócz poważnych spraw będzie też sporo rozrywki. Dowiecie się jak pielęgnować swojego pupila, w co go wystroić i gdzie ze sobą zabrać. Pojawią się też porady behawioralne i zdrowotne. Będziemy pisać na każdy psi temat jaki tylko zakiełkuje w naszej wyobraźni. Jesteśmy otwarci również na Twoje propozycje. Jeśli masz jakiś fajny pomysł na artykuł napisz o nim na adres magda@zalogabulldoga.org.

A teraz do rzeczy!
Działamy już prawie rok. W tym czasie wiele się działo! Nie jesteśmy w stanie, nawet skrótowo opisać wszystkiego w jednym wpisie. Dlatego pozwól marynarzu, że zaprosimy Cię na nasze forum byś tam zaspokoił swoją ciekawość, a tu na blogu przejdziemy już do tego co aktualnie dzieje się w fundacji.
No właśnie… Co na pokładzie piszczy?
Spokojnie, na pewno nie szczury ;) Te zostały już dawno wyłapane co do jednego. Przecież na naszym statku królują buldogi, a jak wiadomo francuskie (w odróżnieniu od angielskich) zostały stworzone nie do walk z bykami, a właśnie gryzoniami.

Możemy zatem czuć się bezpiecznie, żadne podtopienie nam nie grozi. Dopilnuje tego 10cio miesięczny GUTEK. Obecnie jedyny buldog francuski w naszej Załodze. To jeden z tych niewielu psów, które nie zostały odebrane z pseudohodowli. Gutek został oddany przez właściciela. Trafił do nas bardzo zaniedbany. Ma zaawansowaną nużycę. Skóra jest spuchnięta, zgrubiała i pokryta licznymi ropnymi wypryskami. O walorach zapachowych chyba wspominać nie trzeba… Na szczęście trafił do doświadczonego Domu Tymczasowego i na pewno szybko stanie na nogi. Choć pracy będzie sporo. Nie tylko w zakresie zdrowia. Wcześniej Gutek miał na imię ENIRCO. Chyba już wiemy dlaczego… Prawdziwy z niego Iglesias! Daje takie koncerty, że sąsiedzi muszą jeździć po jego Mamę Tymczasową do pracy żeby go uciszyła. Ach, szkoda że ten Enrico nie gra z playbacku i nie idzie go wyłączyć ;)

enrico

 

Rodzynkiem w Załodze jest również ALEXANDER. Chwilowo jedyny pan mops na pokładzie. Podobnie jak Gutek został oddany przez właścicielkę. Oddała go do TOZu, skąd trafił do nas. Podobno został przyprowadzony na pasku od torebki… Tyle lat pomagamy zwierzętom, a jednak wciąż można nas czymś zaskoczyć  Nie wiemy dokładnie ile Olek ma lat ale na pewno jest już starszym mopsikiem. Ma problemy z chodzeniem, niedowidzi i niedosłyszy.

Alexander

 

Wśród nowo przybyłych są też PSZCZÓŁKA i BULBA. Dwie buldożki angielskie, które zamieszkały w tym samym DT. PSZCZÓŁKA jest w tragicznym stanie fizycznymi psychicznym. Bardzo zamknięta w sobie, nie ma z nią żadnego kontakty. Trafiła do nas 10 po porodzie. Blizna po cesarce jest świeża, a w sutkach ma mleko. BULBA natomiast to całkowite przeciwieństwo pszczółki. Pełna życia i energii :D

p i b

pz1 pz2 pz3 pz4 pz5

 

Oprócz wyżej opisanych nowych pasażerów mamy pod swoją opieką jeszcze mopsię LILI oraz buldogi angielskie MADZIĘ, GLORIĘ, DIRĘ, SISI i WŁADKA. Wszystkie czekają na adopcję i na pewno napiszemy o nich więcej, ale to już innym razem. Jak na pierwszy raz chyba wystarczy ;)
Kolejny wpis już niebawem. Mamy nadzieję, że zajrzysz do nas ponownie.
Załoga Bulldoga

Strona Główna

Ahoj!

31 marca 2015

Witamy czytelników naszego bloga! Jest nam niezmiernie miło powitać Was na naszym pokładzie. Mamy nadzieję, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Krótko o nas: Jesteśmy FUNdacją ratującą bulldogi francuskie, angielskie, mopsy, gryfoniki i inne płaskie mordki (choć zdarzają się również wyjątki, gdzie na nasz pokład trafiają psiaki, z zupełnie innej bajki).

Fundacja powstała z inicjatywy czterech osób – Ewy, Joli, Pauliny i Magdy. Teraz jest już nas więcej. Załoga składa się z wielu osób, zaangażowanych w ratowanie psów. Mamy wolontariuszy, domy tymczasowe, wspaniałych użytkowników forum, wszyscy razem jesteśmy Załogą Bulldoga. Każdy z nas ciężko choruje na bulldogomanię* Cóż, nic na to, nie poradzimy, jedyną terapią jest wierne zaangażowanie i absolutne poddanie tym plaskatym stworzeniom. Ktoś kiedyś powiedział, że „bulldog to nie pies, to coś więcej”. Wszyscy jesteśmy podobnego zdania. Dlatego staramy się „zaszczepić bakcyla” innym osobom i bardzo serdecznie witamy kolejnych „chorych”, razem kontynuując rejs ku lepszemu światu.

Jesteśmy oddani psiakom i wszelkim inicjatywom mającym na celu walkę z psią bezdomnością oraz z zarabianiem na ich cierpieniu. Ratujemy psy, diagnozujemy, leczymy i szukamy domów. Walczymy z osobami zarabiającymi na nielegalnej sprzedaży zwierząt, uświadamiamy ludzi w jaki sposób bezpiecznie kupić psa. Robimy wszystko by bulwom żyło się lepiej. Przede wszystkim promujemy adopcję!

Naszym celem, a zarazem marzeniem jest świat bez cierpienia zwierząt!

 W przyszłości znajdziecie tu artykuły o różnej treści, mamy zamiar poruszać ciekawe tematy oraz głębiej „zanurzyć się” w „bulldogomanię”*

Chcesz do nas dołączyć? Śledzić na bieżąco nasze losy?
Koniecznie zarejestruj się na forum forum.zalogabulldoga.org
Tymczasem zapraszamy do komentowania, dodania tego bloga do zakładki „ulubione” i odwiedzania nas często, bo mamy dla Was wiele niespodzianek!

* (choroba bardzo zaraźliwa, dotykająca prawie każdego, kto napotkał na swojej drodze bulldoga; zwykle jest to choroba nieuleczalna, objawiająca się usilną chęcią posiadania bulwy pod swoim dachem).

 

my4