Archives

psi lifestyle, psie wychowanie, Strona Główna

O adopcji… i jej ciemniejszej stronie, o której mówi się nieco mniej

27 lipca 2017

„Adoptując jednego psa nie zmienisz całego świata. Ale zmienisz świat tego jednego psa”

 4

Istnieje kilka scenariuszy i źródeł pochodzenia tej jednej myśli. Niezależnie od tego, jaką drogę musiała przebyć, w pewnym momencie pojawia się ONA – idea o nowym domowniku. Takim domowniku na czterech łapach.
A jaki konkretnie powinien być ten domownik? Może taki, co ma zabawny, płaski pyszczek, towarzyski charakter, wesoło chrumka, rozdaje uśmiechy na prawo i lewo, ma energiczne, zwarte ciałko, będzie wspaniałym przyjacielem na dobre i na złe, idealnym kompanem do zabrania na wycieczkę, do miasta, na spotkania ze znajomymi?

Z powodów różnorodnych i odmiennych decydujemy się na adopcję.
Jednym (i przy okazji jedynym słusznym) z tych powodów jest chęć pomocy potrzebującym zwierzakom, połączona z chęcią posiadania psa. Owe czynniki, plus świadomość i odpowiedzialność, prawdopodobnie równają się udanej adopcji.
Innym powodem – niestety popularnym, ale dla nas niedopuszczalnym – jest podjęcie decyzji z powodu chęci zaoszczędzenia na kupnie psa. Wizja takiego warunkowania adopcji sięga prawdopodobnie tylko do dnia uregulowania darowizny adopcyjnej lub pierwszej samodzielnej wizyty w gabinecie weterynaryjnym.
Jest to powód nieodpowiedni, ale równocześnie całkowicie bezzasadny i w prosty sposób pokazujący nieświadomość tematu. Otóż biorąc pod opiekę psa uratowanego z pseudohodowli (którego w zasadzie równie dobrze można by nabyć drogą standardowego kupna, chcąc posiadać psa z „pseudorodowodem” – prawie rasowego, ale jednak nie za drogiego), bądź z innego powodu znajdującego się w organizacji – adoptujemy również wszystkie jego przypadłości i choroby.

6

Wraz z kochanym płaskim pyszczkiem, do domu na smyczy możemy przyprowadzić również alergie, wady ortopedyczne oraz rozmaite choroby i schorzenia, których leczenie na dłuższą metę okazuje się być całkowitą przeciwnością „zaoszczędzenia na psie”.

Będąc przy tym wątku nie sposób nie nadmienić, że decydując się na kupno psa z hodowli o renomie lepszej (zazwyczaj hodowle zrzeszone w ZKwP), czy też bez jakiejkolwiek renomy (być może z pseudohodowli, z których zwykle trafiają psy do organizacji), również nie dostaniemy gwarancji, że w przyszłości nie zostaną zdiagnozowane u psa choroby. Dlatego też decydując się na kupno psa, warto zrobić dokładny, odpowiedzialny „research” – rozmawiać szczegółowo z hodowcą, obejrzeć psy i warunki w jakich mieszkają, zapoznać się z dokumentacją medyczną i wynikami badań rodziców aby być pewnym, że pies nie będzie obciążony genetycznie chorobami.
I mieć świadomość, że… pies kupiony z niesprawdzonego źródła rasowy nie będzie (co najwyżej będzie w typie rasy).

 0

Kontynuując temat adopcji i podejmowania ostatecznej decyzji o niej.

Często bywa tak, że przyszły mieszkaniec jest zupełną niewiadomą, z czego zdajemy sobie sprawę, jednak jesteśmy w stanie zaryzykować. Bo wierzymy, że damy sobie radę ze wszystkim.
W końcu nadchodzi wielki dzień i rodzina powiększa się o owe cztery łapy i płaską mordkę.

Ta „płaska mordka” często należy do psa, który zupełnie nie zna takiego świata, który bierzemy za pewnik. Niejednokrotnie ta „płaska mordka” w zasadzie nie wie co to znaczy być psem. Nie wie, co to znaczy żyć pod jednym dachem z ludźmi; nie zna ich reguł, wymagań i wyobrażeń. Co więcej! Może się okazać, że nie wie co to są schody, jak się je z miski, do czego służą spacery, że stół różni się od kanapy właśnie tym, że na nim nie siedzimy, że zabawki służą do zabawy, że godzina 2 w nocy to czas odpoczynku, a nie idealny moment na „godzinę świni”, a dźwięk spuszczania wody w toalecie nie oznacza katastrofy naturalnej. A na pewno nie wie, czym może być miłość człowieka.

Na początku bywa różnie. Bywają chwile lepsze, bywają chwile gorsze, są chwile radości, są chwile utraty wiary.
Jednak zdarza się, że rzeczywistość adopcji w pewnym momencie zaczyna rozmijać się z naszymi wyobrażeniami o pomocy potrzebującym czterem łapom, kiedy nasza dobra wola zostaje wystawiona na ciężką próbę, a w głowie pojawia się pytanie „po jaką cholerę mi to było?!”

20446335_333032573785283_113009772_o1

Może się po drodze okazać, że pies wyje całe dnie nie dając spokoju sąsiadom. Może się też okazać, że jest w stanie z niewyobrażalną finezją poniszczyć nasze domowe sprzęty. Może również codziennie załatwiać się w domu – czy to na podłodze, na legowisku, ale również dywanie czy nowej kanapie. Może się też okazać, że swoje odchody uznaje za przysmak… I tak dzień w dzień…

Nasza płaska mordka boi się wychodzić na spacer, boi się obcych ludzi, a przed spotkanymi psami chowa się za naszymi nogami, zamiast się bawić. A co, jeżeli całe życie tak będzie? Jeżeli nigdy nie będzie uśmiechniętym przytulakiem zawsze skorym do zabawy? Którym nie zaszpanujemy w modnej hipsterskiej knajpie, bo każde wyjście w nieznane miejsce kończy się atakiem paniki? Z którym każdy wyjazd jest męczarnią z powodu choroby lokomocyjnej?

a

Psa, którego adoptujemy w pewnym już wieku i po ciężkich przejściach, bez odpowiedniej socjalizacji, często nie jesteśmy w stanie wychować całkowicie tak, jak w naszej wizji idealnej. Bywają psy, w których pewne lęki i bariery są tak głęboko zakorzenione, że mogą wywoływać agresję względem innych psów, albo nawet ludzi. Psy pełne strachu i niepewności, bywają nieprzewidywalne; mogą chcieć bronić zasobów, czy nie potrafić radzić sobie z emocjami.
Lęk separacyjny i brak postępów w nauce czystości, to jedne z częstszych problemów z jakimi muszą zmierzyć się nowi opiekunowie. Z każdym dniem może coraz bardziej rosnąć lista poniszczonych rzeczy i sprzętów, a równolegle do niej narastać będą frustracja i poczucie bezradności u opiekunów. Bywa tak, że psy gromadząc w sobie nadmiar energii i emocji, nie wiedzą jak sobie z nimi poradzić. I radzą sobie – na swój, psi (dla nas często niezrozumiały) sposób, nieraz nawet doprowadzając do samookaleczania się.
Często mimo stosowania się do ogólnych zaleceń i rad nic nie skutkuje. Wówczas koniecznością jest szukanie pomocy u behawiorystów i niejednokrotnie praca z psem i przestrzeganie wyznaczonych reguł już do końca życia.

3

Zdarza się też scenariusz, że pies początkowo pozornie zdrowy, z czasem wymaga skomplikowanego diagnozowania, a następnie leczenia, często przez długie lata i często kosztownego. Wiadomo – większość z adoptujących zwierzęta nie chce chorego, cierpiącego towarzysza, ale jak życie napisze inny scenariusz, to trzeba się z nim zmierzyć. Trzeba być gotowym na wizyty u różnych specjalistów, co jest również związane z wydatkami, poświęconym czasem, który spędzilibyśmy w bardziej atrakcyjny sposób i bez dodatkowych zmartwień na głowie…

Niestety, adopcja to nie tylko zabawy, chrumkanie i miłość do granic możliwości. Adopcja to po pierwsze i przede wszystkim odpowiedzialność i świadomość tego, że w zasadzie powinniśmy być gotowi na wszystko.
I powinniśmy być gotowi, by z tym „wszystkim” się zmierzyć, jeśli nadejdzie taki moment we wspólnym życiu naszym i naszych czterech łap.
Bo adopcja jest na dobre i na złe, bo adopcja to nie moda czy poryw serca, ale akt odwagi i miłości do zwierząt.

IMG_20170205_204403 (1)

 c

h

IMG_8836

8

5

b

e

g

2

1

1

00

podróże z psem, weterynaria i wyżywienie

Psie leki z domowej apteki

12 lipca 2017

19987529_1381070375262705_293645916_n

Każdy z nas (psich rodziców), chce zapewnić swoim podopiecznym wszystko co najlepsze, a co za tym idzie, chce być przygotowanym na wszelkie chorobowe ewentualności.
Niniejszy artykuł jest zbiorem porad, spisem podstawowych leków i środków naturalnych, które powinniśmy mieć w domu „pod ręką” na wypadek gdy nie możemy skorzystać z pomocy lekarza weterynarii, a my chcemy szybko i skutecznie ulżyć naszemu pupilowi.
Pamiętać należy, że to tylko pomoc doraźna i że nie można leczyć psa na własną rękę. Konieczne jest wizyta u weterynarza i profesjonalne postawienie diagnozy i wdrożenie leczenia.

PROBLEMY GASTRYCZNE
Biegunka
Chyba każdy psi rodzic przez to przechodził – zmiana karmy często zbyt szybka, przemycony pod stołem kurczak u alergika, kęs niedozwolonego dla psa jedzenia i „sajgon” biegunkowo-wymiotny gotowy.
Jeżeli przydarzy się naszemu psu rewolucja żołądkowa, po pierwsze odstawiamy jedzenie! Zapewniamy psu stały dostęp do świeżej wody, aby się nie odwodnił, kontrolujemy ile wody spożywa.
Ważne jest odróżnienie luźnej kupy od biegunki.
Luźna kupa – ma rzadką konsystencję, ale jest wydalana 1-2 razy na dobę, tak jak zwykle.
Biegunka – kał wodnisty wydalany z większą częstotliwością.
Zanim wybierzesz się do weterynarza możesz bezpiecznie podać psu węgiel zakupiony w każdej aptece. Podaj węgiel w dawce 1 tabl/5kg masy ciała psa co 5-6 godzin.
W przypadku „zwykłej” rewolucji żołądkowej dolegliwości powinny ustąpić w ciągu 2 dni. W tym czasie powinno się podawać czworonogowi lekkostrawne jedzenie w mniejszej ilości, najlepiej z probiotykiem psim, przez kolejne 5-7 dni, by wyregulować florę bakteryjną jelit.
Inna sprawa gdy zwierzak wymiotuje – w tym przypadku odstawiamy wodę/jedzenie i szybko udajemy się do weterynarza, bo niestety każdy podany dopaszczowo lek zostanie zwrócony i nie będzie po prostu działał.

Dobrze jest się zaopatrzyć u weterynarza na tzw. „wszelki wypadek” biegunkowy w:
– Pastę, kapsułki lub posypki na karmę z probiotykiem np. Pro-Kolin, Fortiflora, Fatrogermina P, Bioprotect, Aptobalance.
– Tabletki działające na zasadzie hamującej i osłaniającej przewód pokarmowy (zamiast węgla) np. Attapectin, Dia dog and Cat, Kaolin w proszku.

Zatwardzenie
Gdy widzimy, że pies napina się, próbuje załatwić, ale nie daje to żadnego skutku, najprawdopodobniej męczy go zatwardzenie.
Tak jak przy biegunce i w tym przypadku odstawiamy pokarm, zostawiamy wodę do picia.
Jeżeli pies przy tym wszystkim czuje się dobrze, nie jest ospały, nie wymiotuje możemy podać mu bezpośrednio do pyska np. olej roślinny (kokosowy, słonecznikowy, rzepakowy, lniany), olej parafinowy lub tran, w dawce od 5-15 ml na psa, aby wspomóc „poślizg”.
Dodatkowo można podać tabletkę no-spy, 1 tabl/10-20 kg masy ciała co 8 godzin.
Jeżeli pies wypróżni się sam, to przez następne kilka dni, tak jak i w przypadku biegunek, karmimy go lekkostrawnym jedzeniem koniecznie z probiotykiem.
Jeżeli nie ma reakcji na podany olej – szybko do weterynarza! Może się okazać na przykład, że w przewodzie pokarmowym utknęło jakieś ciało obce, z którym pies samodzielnie sobie nie poradzi.

Wzdęcia
Gdy słyszymy, że w brzuchu psa dzieje się rewolucja, pies często oddaje gazy, a sam brzuch jest napięty możemy podać:
– Espumisan 2 kapsułki/2 saszetki co 2 godziny.
– Inne preparaty przeciwwzdęciowe dla dzieci w postaci syropu np. Bobotic, Espumisan w kroplach 3-5ml na psa co 2 godziny.
Psu potrzeby jest spokój i cisza, można delikatnie masować brzuch lub ułożyć psa na termoforze.
Ważna kwestia!!! Nie bagatelizujmy wzdęcia, jeżeli towarzyszą mu wymioty, odbijanie i silny ból brzucha zabierz psa natychmiast do weterynarza, to może być rozszerzenie żołądka które w większości przypadków kończy się skrętem żołądka, a nieleczone śmiercią psa!

IMG_5555

PROBLEMY Z UKŁADEM MOCZOWYM
Częste posikiwanie, popuszczanie moczu, napinanie się które skutkuje wydaleniem paru kropelek, mocz podbarwiony krwią, ciemny kolor moczu, bardzo nieprzyjemny jego zapach mogą sugerować problemy z dolnymi drogami moczowymi.
Pierwsza pomoc jaką możemy sami zapewnić w domu to podać psu:
– Furaginę (50 mg) ½ tabl/20 kg masy ciała 2 x dziennie.
– No-spę 1 tabl/10-20 kg masy ciała co 8 godzin.
Jeżeli po 2 dniach nie ma efektu, najlepiej złapać mocz do sterylnego pojemniczka i oddać do weterynarza na badanie. Podane leki nie wpływają na badanie moczu, ale zawsze konieczne jest powiadomienie weterynarza o tym co pies dostał wcześniej w domu.
Warto by pies przed wizytą u weterynarza nie opróżnił pęcherza. Tylko z moczem w pęcherzu będzie można wykonać prawidłowo usg.
Jeżeli leki które podaliśmy poskutkowały, podawaj furaginę przynajmniej przez najbliższy tydzień.
Możesz dołączyć psu do diety żurawinę w tabletkach lub suszoną koniecznie bez cukru, oleju słonecznikowego i siarki.
Gdy zapalenia pęcherza są częste wprowadź do diety psa srebro koloidalne.

STAN ZAPALNY PRZESTRZENI MIĘDZYPALCOWYCH (bąble w przestrzeniach, miejscowy odczyn alergiczny – swędzący bąbel i inne swędzące zmiany skórne)
Czasami np. po spacerze możemy zauważyć na skórze brzucha/pachwin albo w przestrzeniach międzypalcowych pojawiły się zaczerwienione miejsca – może to być reakcja alergiczna na pyłki traw, kwiatów, drzew, grzybów lub ślad po ukąszeniu owada, odczyn po kleszczu, zakłucie od trawy.

Ukąszenia
W przypadku ukąszenia przez osę/pszczołę/szerszenia itp. jedziemy natychmiast do najbliższego gabinetu weterynaryjnego, tutaj liczą się każde minuty, jeśli nasz pies będzie miał alergię, to bez profesjonalnej pomocy może umrzeć!!!
Jeżeli masz zaufanego weterynarza poproś go o wypisanie lub sprzedanie zapasu sterydu w iniekcji czyli zastrzyku np. dexaven, który powinno mieć się zawsze przy sobie na wyjazdach i w domu. W przypadku użądlenia pszczoły lub osy najważniejszy jest czas. Dobrze mieć pod ręką steryd w iniekcji który możemy podać w pierwszym rzucie i pognać do weterynarza!

Odczyn miejscowy
Jeżeli jest to tylko miejscowy odczyn możemy sami załagodzić sytuację. Po pierwsze jeśli podejrzewamy reakcję na kontakt np. z pyłkami traw lub brudną wodą (z jeziora itp.), musimy jak najszybciej wykąpać psa aby zmyć z niego potencjalne alergeny.
Miejscowo powstały odczyn można spryskać lub posmarować:
– Oxycortem (występuje w sprayu lub maści), Dexametason N lub Cortavance (miejscowo działający steryd dostępny w gabinetach weterynaryjnych).
Jeśli reakcja alergiczna zacznie się powiększać warto mieć pod ręką steryd w tabletce np. Encorton, podać lek psu i umówić się na wizytę u weterynarza.

Bąble
W przypadku swędzących przestrzeni międzypalcowych czy bąbli zanim wybierzemy się do weterynarza, aby je załagodzić możemy smarować je przez kilka dni Oxycortem, Pimafucortem Bactrobanem lub psim Cortavance czy Surolanem. Leki te przyniosą psu ulgę.
Ważne by przed zaaplikowaniem porządnie odkazić przestrzeń międzypalcową przemywając np. Octeniseptem, myjąc łapy w roztworze Manusanu z wodą lub przecierając chusteczkami np. Savic Refresh’r Sensitive, Francodex, Clorexyderm Wipes. Ważne jest by przestrzenie te były osuszane po każdym spacerze, ponieważ wilgoć sprzyja rozwojowi drobnoustrojów, a tym samym powstawaniu tego typu zmian.
Jeśli stan zapalny ewidentnie się zmniejsza konieczne jest stosowanie podanych leków do ustąpienia objawów + 3 dni. Jeśli nie ma poprawy koniecznie udaj się do specjalisty.
U weterynarza warto zaopatrzyć się „na wszelki wypadek” w:
– spray Cortavance, Surolan/Oridermyl (są to znane maści do uszu które również stosuje się na skórę), Mastijet fort., Clorexyderm Wpies.

Odczyn po kleszczu
W przypadku gdy nasz pies „złapie kleszcza” bardzo ważna jest późniejsza obserwacja zwierzaka. Jeżeli udało nam się wyciągnąć pasożyta, miejsce po kleszczu koniecznie musi zostać odkażone np. Octeniseptem i posmarowane Oxycortem. Warto wysłać kleszcza do laboratorium i zbadać pod kątem boreliozy, babeszjozy. Należy umieścić kleszcza w pudełku z mokrą watką (zwilżoną) i udać się do weterynarza, który dalej skieruje go na badania lub samemu zawieźć do sanepidu lub laboratorium. Jeżeli nie udało nam się zlokalizować kleszcza lub nie oddaliśmy go do badania obserwujmy naszego zwierzaka, a wszelkie niepokojące objawy notujmy. Apatia, zaburzenia jelitowo-żołądkowe, gorączka, ospałość, kulawizna – wszystkie te objawy mogą sugerować choroby odkleszczowe!

OTARCIA I ZADRAPANIA
Wszelkie uszkodzenia naskórka które nie wymagają interwencji chirurgicznej możesz samodzielnie oczyścić i odkazić dostępnym w każdej aptece bez recepty Octeniseptem. Dobrze by było pokryć te miejsca maścią antybakteryjna np. Bacroban, Tribiotic, Triderm.
Na trudno gojące się rany można zastosować Solcoseryl w żelu 2 x dziennie najlepiej pod opatrunkiem lub opatrunek hydrokoloidowy granuflex, ale to pod kontrolą weterynarza. Każda trudno gojąca się rana powinna być leczona w gabinecie!
Bardzo dobrze działa również na rany opatrunek z miodem (do zakupienia w aptece) lub posmarowanie rany miodem i zabezpieczenie przed lizaniem. Należy jednak pamiętać, że niektóre psy miód może silnie alergizować.

POPĘKANE/WYSUSZONE NOSY, PODUSZKI
Na popękane i wysuszone nosy czy poduszki świetnie sprawdzi się maść z witaminą A, olej kokosowy zapachowy, maść majerankowa, wazelina kosmetyczna, pomadka ochronna rumiankowa lub weterynaryjny Elastopad lub Pfoten – Pflege Propoli Sprey.
Dobrze jest po posmarowaniu psich poduszek zabezpieczyć je skarpetką lub bandażem na parę minut do wchłonięcia się specyfików. Również przed spacerami dobrze jest zabezpieczyć łapki wyżej wymienionymi produktami, szczególnie zimą lub podczas upałów.

1

OCZY
W okresie wiosenno-letnim, gdy wszystko wokół pyli, a słońce mocno razi w oczy może dochodzić do podrażnienia/wysuszenia oka i stanów zapalnych spojówek. Podobnie w okresie grzewczym.
Jeżeli spojówki są zaczerwienione, a pies mruży oczy, nadmiernie łzawi można przemyć je psimi preparatami do pielęgnacji oczu np. Optex, Opticare, Vetaseptol, Francodex lub roztworem soli fizjologicznej ewentualnie płynem do soczewek.
Po oczyszczeniu oka dobrze jest zakroplić je kroplami łagodzącymi podrażnienia np. Wet Comod, Vet Diferion, Starazolin, Hyal-drop, Oftagel, Hyabak, Systane i inne krople nawilżające do oczu np. z kwasem hialuronowym – dostępne w aptece bez recepty.
U psów ze skłonnością do łzawienia, najlepiej profilaktycznie 2-3 razy dziennie wkraplać do oczu krople w celu zapewnienia odpowiedniego nawilżenia i ochrony oczu przed czynnikami zewnętrznymi.
W każdej domowej apteczce powinien znaleźć się Corneregel – można go zastosować w każdej sytuacji.
Dobrze jest mieć w domu wykupione krople do oczu typu Dicortineff, Tobradex, Maxitrol, Tobrex. Wszystkie z wymienionych poradzą sobie ze stanem zapalnym oka, natomiast ze względu na fakt, że niektóre z nich zawierają substancję sterydową nie należy stosować ich na własna rękę jeżeli podejrzewamy u psa uszkodzenie rogówki!

USZY
Trzepanie, drapanie, przechylanie głowy, zaczerwienienia małżowin usznych mogą oznaczać stan zapalny przewodu słuchowego, który następnie jest wikłany drożdżakami lub bakteriami.
Jeżeli widzisz, że pies jest poirytowany, uszy są ciepłe i bolesne a w środku zaczyna gromadzić się wydzielina, możesz doraźnie ulżyć mu, oczyszczając uszy (preparatem do higieny uszu lub namoczonym wacikiem), a następnie wkraplając do środka:
– Surolan, Oridermyl, Marbodex, Posatex, Easotic – leki weterynaryjne
– Pimafucort maść – na receptę.
Jeżeli zauważysz wyraźną poprawę zakraplaj uszy do ustąpienia objawów +3 dni. Jeżeli mimo wszystko nie ma efektu udaj się do gabinetu weterynaryjnego pamiętając o tym co podawałeś psu aby poinformować o tym weterynarza.

ZĘBY
Jeżeli u Twojego psa występuje nieprzyjemny zapach z pyska, pies nadmiernie się ślini, odmawia przyjmowania pokarmu suchego, lub w ogóle pokarmu dobrze jest skontrolować jego uzębienie!
Kamień nazębny jest widoczny gołym okiem, tak samo widoczny jest stan zapalny dziąseł. Nieleczone choroby przyzębia prowadzą do powstawania przetok i ropni.
Jeżeli zaobserwujemy tego typu objawy u naszego podopiecznego, niezwłocznie udajmy się do weterynarza w celu omówienia dalszego postępowania i leczenia.
W domu w celu zachowania higieny jamy ustnej możemy samodzielnie dbać o zęby naszego psa poprzez:
– Szczotkowanie zębów specjalną szczoteczką/nasadką na palec, lub przecieranie zębów zwykłą szmatką nałożoną na palec, można do tego użyć psiej pasty do zębów lub soku z cytryny (namaczamy nim szmatkę i przecieramy).
– Dodawanie do wody specjalnych preparatów odkażających i zmieniających pH śliny (np. Aquadent).
– Dodawanie do karmy alg morskich (algi morskie z Pokusy lub Plaque off).
– Podawanie do obgryzania naturalnego poroża np. jelenia.
– Mycie zębów pastą zrobioną z glinki kaolinowej (Kaolin z Pokusy).
– Stosowanie specjalistycznej karmy dla psów z problemami dentystycznymi.
– Nakładanie na zęby środka Dentisept.

IMG_4737

KASZEL
Gdy pies zaczyna kaszleć, a możemy wykluczyć problemy sercowe, zakaźne, jak i zarobaczenie, najprawdopodobniej mamy do czynienia z infekcją górnych dróg oddechowych tzw. przeziębieniem.
Zanim udamy się do weterynarza możemy psu pomóc poprzez:
– Podanie syropu prawoślazowego 2ml 3 x dziennie
– Podając preparaty zwiększające odporność psa tj. betaglukany np. Vetomune, miód (uwaga produkt silnie alergizujący), tran, drożdże browarnicze, sproszkowany owoc dzikiej róży (Pokusa), kapsułki z tranem (1 kaps./dzień), olej z czarnuszki (1 łyżeczka na czczo), echinacea w formie proszku/syropu/tabletek, żurawina, pokrzywa.
– Rutinoscorbin/Cerutin (Wit.C + Rutyna) – 1 tabl 2 x dziennie.

NADMIERNE WYPADANIE SIERŚCI (alergia/sezonowe linienie)
W przypadku alergików pomijając leczenie zasadnicze (dieta, leki) dobrze jest wspomóc naturalną barierę ochronną skóry i zminimalizować objawy alergii tj. łupież, zaczerwienienie, wypadanie sierści, zmatowienie i łamanie się włosa, świąd.
Również jesienią i wiosną podczas wymiany okrywy włosowej trzeba zwrócić większą uwagę na stan skóry i sierści u psa.
Dobrze jest podawać psu NNKT (wielonienasycone kwasy tłuszczowe), w tym głównie Omega 3 i Omega 6 oraz witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (A, D3, E). Mają one działanie zarówno regeneracyjne jak i przeciw zapalne, łagodzące, a co za tym idzie przeciwświądowe.
Na rynku weterynaryjnym jest mnóstwo preparatów z kwasami, w które warto zaopatrzyć się u weterynarza. Zarówno są to kapsułki jak i oleje do polewania pokarmu.
Z ludzkich i domowych sposobów:
– Można zakupić kapsułki z kwasami i witaminami w aptece (dawkowanie 1 kaps. dziennie)
Podawać:
– Tran
– Olej z czarnuszki
– Olej konopny
– Olej z wiesiołka (oleje 1 łyżeczka dziennie do posiłku).
Godne uwagi preparaty weterynaryjne:
– Coatex
– Efaderm E
– Efa Olie
– Nutrivet olej z łososia
W przypadku łupieżu lub nadmiernego łojotoku ważne są również kąpiele lecznicze:
– Na łupież najlepsze są szampony nawilżające skórę np. Virbac Allermyl, dr Seidel przeciwalergiczny, Nootie, Angels Eyes Hawaiian Waterfall 2w1, Vetriderm Intensiwet.
– Do skóry łojotokowej idealne są szampony odkażające np. z chlorheksydyną Hexoderm, Shadog Siarkowy, rozcieńczony 10:1 manusan, Dechra Malaseb.

PIELĘGNACJA
Ponieważ bulwy i mopsy należą do pofałdowanej i dosyć nieporadnej rasy psów, bardzo ważne jest zadbanie o ich higienę i pielęgnację.
Codziennie należy przemywać wszelkie fałdki, fafle, zakamarki, fałdy przy ogonie oraz okolice sromu aby nie dopuścić do odparzenia i zakażeń. Istnieją specjalne chusteczki z kwasem mlekowym i chlorheksydyną dla zwierząt, ale równie dobrze możemy zastosować chusteczki dla niemowląt (te z działu sensitive i hypoallergiczne).
Dobrze jest posmarować przestrzenie między fałdami i okolice sromu (zbierający się tam mocz odparza skórę), maścią łagodzącą lub kremem dla niemowląt na odparzenia np. Sudocrem, Linomag, Bephanten, Alantan.
Jeżeli już doszło do stanu zapalnego, możemy po oczyszczeniu fałd posmarować je maścią typu Pimafucort, Surolan, Oridermy, Masti jet.
Każdy pies z białymi i płowymi końcówkami uszu powinien mieć zabezpieczone małżowiny uszne przed poparzeniem słonecznym najlepiej kremami z filtrem przeciwsłonecznym lub naturalnymi olejami zawierającymi takie filtry.
Niestety bardzo często dochodzi do poparzeń końcówek uszu, często powstają ranki, zgrubienia które z czasem mogą nowotworzeć.
Każdy delikatny (bio, naturalny, dziecięcy) krem z filtrami UV (30/50) lub np. olej z pestek malin, olej z pszenicy, olej sojowy będzie odpowiedni!

STRES I PODRÓŻE
Jeśli planujesz podróż z psem, przeprowadzkę, adopcję/kupno kolejnego psa lub za niedługo pojawi się nowy członek rodziny, pomyśl o tym jak zareaguje twój pies i postaraj się zminimalizować jego stres. Oprócz wskazówek i porad behawioralnych polecamy skorzystać ze środków, które psa wyciszą i pozwolą mu przyzwyczaić się do nowej sytuacji.
Zaopatrz swojego pupila w: obrożę uspokajająco-relaksującą np. Sergeant’s Vetscription Settledown z rumiankiem i lawendą, czy Adaptil Collar. Bezpieczne i skuteczne są również tabletki uspakajające na bazie mleka suki karmiącej Zylkene.
Jeśli planujesz podróż, a wiesz, że pies ciężko ją znosi, ma chorobę lokomocyjną, zabierz ze sobą lek przeciwwymiotny dla psa np. Cerenia. Nie ma lepszego środka dla zwierząt. Jeśli wyjazd wypadł nagle możesz zastosować Aviomarin lub Lokomotiv. Zacznij podawanie od połowy tabletki 30-60 minut przed podróżą, musisz sprawdzić jak długo będzie działać podany środek, jest to cecha osobnicza.

first-aid-1732529_960_720

KATEGORYCZNIE NIE WOLNO PSU PODAWAĆ!!!
W żadnym przypadku nie należy podawać zwierzętom na własną rękę leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych przeznaczonych dla ludzi!
Ibuprofen, Paracetamol, Naproksen, APAP, i inne NLPZ podane psu mogą spowodować jego śmierć!
Zaopatrz się u weterynarza w leki przeciwzapalne i przeciwbólowe bezpieczne dla psa np. Previcox, Cimalgex, Metacam.

Tekst opracowany przez lekarza weterynarii Ewę Pszczołę (Ewa22)

Bullblog, inne, Strona Główna, Załoga Bulldoga

Niech prezentem w święta nie będą zwierzęta

5 grudnia 2016

1

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i powraca, jak co roku, problem – co będzie super prezentem dla najbliższych.

Pięknie zapakowane pudełko i nieporadnie wychodzący z niego słodki szczeniaczek czy puchaty kociak, jakie to urocze, prawda? Jednak bijemy na alarm i prosimy wszystkich, którym pomysł żywego prezentu chodzi po głowie – chcesz podarować zwierzaka, lepiej kup pluszaka!
Dlaczego pies, kot czy inne żywe stworzenie, to nie prezent?
1. Koszt utrzymania: Świąteczny nastrój minie, a obdarowana osoba zostaje z 10-15, a przy kotach nawet 20 letnim zobowiązaniem, które będzie wymagało codziennego jedzenia, opieki weterynaryjnej, akcesoriów typu legowisko, szelek, smyczy, miski, to koszt, na który nie każdy może lub chce sobie pozwolić.

5
2. Czas i cierpliwość: Szczeniak czy kociak to maluch, którego trzeba wszystkiego nauczyć, potrzebuje czasu na zrozumienie np. gdzie jest miejsce załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Wymaga to cierpliwości od opiekuna, i świadomości, że może zostać zniszczona podłoga, zalane dywany, obgryzione meble czy buty, nie każdy będzie miał na to ochotę i nie wszystkie działania zwierzaka znajdą aprobatę. Czas, który nowy właściciel, może poświęcić psiakowi, to również sprawa bardzo indywidualna dając prezent nie mamy pewności, ile czasu ktoś będzie miał i ile będzie chciał dać nowemu domownikowi.

3


3. Wakacyjne wyjazdy: W Świątecznym uniesieniu często  nie myślimy, co będziemy robić za pół roku, podczas urlopu. Czy zabierzemy zwierzaka na wczasy, czy znajdziemy hotel, który przyjmuje psy, a może ktoś z rodziny czy znajomych będzie mógł pomóc przy opiece, kiedy my wyjedziemy na wakacje (wakacje to najgorszy czas dla zwierząt, to wtedy często kończy się „miłość” i pies ląduje na ulicy czy w lesie przywiązany do drzewa, żeby nie udało mu się znaleźć drogi powrotnej do człowieka, który jest jego całym światem, a który już go zwyczajnie nie chce).

6
4.  Dorosły pies: to już nie słodki misiaczek. Zepsute zabawki trafiają do kosza, co jeśli prezent za kilka miesięcy nie spełni oczekiwań obdarowanego, bo za duży, bo nie słucha, bo szczeka, niszczy w domu, a co najgorsze choruje? Obserwujemy tendencję oddawania przez właścicieli, pozbywania się około 2 letnich psów, „bo pies sprawia kłopoty”. Szczęśliwy psiak, którego opiekunowie poszukają pomocy w organizacji zajmującej się opieką nad porzuconymi zwierzętami, dostanie drugą szansę na nowy dom. Niestety często ludziom nie wystarcza odwagi, żeby prosić o pomoc i pozbywają się psa, nie martwiąc się o jego dalszy los. Pies trafia na ulicę, do pseudo-hodowli, do schroniska.

2
5. Nieznajomość rasy: Dając psiaka w prezencie wybieramy takiego, który jest śliczny, i na pewno się spodoba tylko czy będzie pasował temperamentem, czy „szczęśliwie” obdarowany będzie rozumiał jego cechy charakteru, zachowania typowe dla danej rasy, czy będzie umiał prawidłowo opiekować się psem, biorąc pod uwagę jego potrzeby, cechy fizyczne, tendencje do chorób wynikających np. z budowy?

4

Zwierzak to żywa istota czująca, potrzebująca uwagi, miłości, codziennej opieki. To długoterminowa „inwestycja”, trzeba ją przemyśleć, zaplanować (bo nie każdy czas w naszym życiu daje nam możliwość posiadania psa). Odpowiedzialność to podstawa, bo pies nie zadba sam o siebie, jest całkowicie zależny od człowieka, jemu nigdy opiekun się nie znudzi, nie porzuci nas od tak, bo ma inne plany, zawsze znajdzie dla człowieka czas.

fb_img_1480520163197

Strona Główna, weterynaria i wyżywienie

O ALERGII U PSA

29 listopada 2016

alergia21

Alergia jest nadwrażliwością na substancje obce zwane alergenami. Jest, to nadmierna reakcja systemu immunologicznego, jest chorobą nieuleczalną musi być bezustannie kontrolowana.

Mechanizm alergii u psów jest podobny jak u ludzi. Alergeny, czyli obce cząsteczki wchodzą w kontakt z układem odpornościowym, organizm odbiera je jako zagrożenie i wysyła przeciwciała, które po związaniu z antygenem doprowadzają do stanu zapalnego.

Na alergię może cierpieć każdy pies niezależnie od tego czy jest psem rasowym czy mieszańcem. Alergie u buldogów francuskich, angielskich i mopsów występują dość często.

Większość alergii pojawia się między pierwszym, a trzecim rokiem życia, ale może ujawnić się również później nawet u siedmioletniego bądź dziesięcioletniego psa.

Podobnie jak ludzie, psy mogą być uczulone na prawie wszystko. Bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na to, czy nasz pies jest alergikiem. Nie wolno bagatelizować objawów ponieważ skutki nierozpoznania lub nieleczenia alergii mogą być ekstremalnie niebezpieczne dla zdrowia i życia psa.

 Najbardziej powszechne są alergie pokarmowe, ale równie uciążliwe i niebezpieczne dla psa są alergie wziewne i kontaktowe.

Jak rozpoznać czy nasz pies ma alergię?

W zależności od rodzaju alergii mogą wystąpić różne objawy, przy każdym psie alergia może przebiegać inaczej. Należy obserwować swojego psa, sprawdzać jego skórę, stan uszu, oczu.

Najczęstszymi objawami alergii są:

  • świąd skóry, zapalenie skóry – pieczenie całego ciała lub jego fragmentów np. fafli
  • atopia (głównie atopowe zapalenie skóry)
  • zaczerwienienie, zaróżowienie skóry lub jej fragmentów np. łap, brzucha, pyska
  • nadżerki, strupy, przebarwienia, otarcia
  • wyłysienia w okolicach oczu i łap
  • wysypki skórne, w tym wypadanie sierści
  • zaczerwienienie lub pokrzywka uszu, drapanie uszu, częste infekcje uszu
  • przekrwienie oczu, wyciek z oczu, zapalenie spojówek
  • kichanie, katar, kaszel
  • utrudnione oddychanie, ataki astmatyczne
  • wzdęcia, wymioty, biegunki, zaparcia (wszystkie występujące nieregularnie)
  • spadek wydolności, zmęczenie
  • zapalenie jamy śluzowej żołądka, jelit
  • wielomocz lub bezmocz, częste infekcje dróg moczowych
  • bóle mięśni, reumatyzm
  • przyspieszone bicie serca (tachykardia), kołatanie serca, zmiany ciśnienia tętniczego
  • zmienność nastroju, lęk, agresja, nadmierna aktywność, objawy nerwicowe
  • bolesność narządów wewnętrznych
  • wstrząs anafilaktyczny.

Czasami bywa tak, że psy cierpiące na alergie nie wykazują klasycznych objawów i odwrotnie, objawy wymienione powyżej nie muszą być związane z alergią np. drapanie uszu może świadczyć również o zapaleniu ucha itp.

Alergie mogą na siebie zachodzić np. pies może mieć alergie pokarmowe i wziewne jednocześnie. W zależności od typu alergii u naszego psa, co innego będzie go uczulać.

Co najczęściej powoduje alergie u naszych psów?

- w przypadku alergii pokarmowych często uczula: drób, wołowina, wieprzowina, ryby, jagnięcina, mleko, białko i żółtko jaja, soja, zboża, kukurydza, ryż, roztocza magazynowe

- w przypadku alergii wziewnych często uczulają: pyłki drzew, krzewów, chwastów, traw, zioła, rośliny ogrodowe, doniczkowe np. irysy, szczaw, pokrzywa, babka, brzoza, leszczyna, buk, wierzba; bylica, żyto, zarodniki pleśni i grzybów, roztocza kurzu, roztocza domowe i magazynowe, naskórki (nawet ludzki)

- w przypadku alergii kontaktowych często uczulają: szampony/kosmetyki, detergenty np. płyny do prania, do mycia podłóg; pestycydy, metale np. miska do wody dla psa; wełna owcza, pierze gęsie i kacze, nylon np. legowisko, kanapa, poduszki; alergie na owady: pchły (alergiczne pchle zapalenie skóry), komary, meszki, bąki, muchówki, karaluchy, pszczoły; uczulenie na leki, szczepienia.

Diagnostyka alergii u psa jest trudna i skomplikowana. Polega na zebraniu wywiadu i wykonaniu określonych badań klinicznych. Wykrycie alergenu/alergenów odpowiadających za stan zdrowia psa wymaga sporej wiedzy i doświadczenia dlatego bardzo ważny jest wybór weterynarza. Również my jako opiekunowie psa musimy być niezwykle czujni, musimy doskonale znać zachowanie swojego psa, wiedzieć co dostaje do jedzenia, z czym ma kontakt, kiedy jego zachowanie zdradza, że czuje się źle itd. obserwacja jest tutaj niezwykle istotnym czynnikiem.

By doprecyzować diagnozę możemy zrobić naszemu czworonogowi testy, które pozwolą nam rozpoznać rodzaj alergii oraz konkretne alergeny, które wywołują uczulenie.

Jakie testy ułatwią nam diagnostykę alergii?

Dostępnych jest kilka rodzajów testów:

- śródskórne, punktowe/naskórkowe

- z krwi

- prowokacyjne nosowe i/lub spojówkowe, prowokacyjne pokarmowe

- testy przesiewowe (przedobjawowe).

Gdy alergia zostanie już stwierdzona, nie należy panikować. W obecnej chwili na rynku dostępnych jest wiele: karm antyalergicznych, ekologicznych środków czystości dla alergików, są dostępne bardo dobre szampony itd. wszystko dla podniesienia komfortu życia chorych psów.

Przy alergii trzeba być niezwykle cierpliwym, żeby organizm psa odzyskał zdrowie trzeba sporo czasu, wytrwałości i konsekwencji. Zawsze trzeba postępować zgodnie z zaleceniami weterynarza.

Podstawą jest prawidłowo zbilansowana dieta, wykluczająca alergeny (dieta eliminacyjna), a zawierająca wystarczającą ilość witamin, mikro i makroelementów, probiotyków. Możemy dodatkowo podawać preparaty podnoszące odporność np. beta glukany lub stosować dla zmniejszenia nasilenia świądu wielonienasycone kwasy tłuszczowe z grupy omega-3/omega-6.

Należy unikać alergenów np. poprzez częste kąpiele psa w specjalistycznych szamponach. W momencie nasilenia pylenia np. traw, ulgę naszemu psu przynieść może chłodna kąpiel. Można stosować specjalistyczne preparaty spot–on lub preparaty w sprayu redukujące świąd.

Możemy psa poddać klasycznej terapii antyalergicznej podobnej jak w przypadku ludzi – immunoterapia.

Warto skorzystać z naturalnych metod leczenia lub metod alternatywnych np. ziołolecznictwa, homeopatii, akupunktury, terapii enzymatycznej.

Jeśli weterynarz uzna za konieczne, to może wdrożyć leczenie farmakologiczne.

 alergia7

Ten tekst, to tylko krótkie wprowadzanie do serii dłuższych wpisów, bardziej konkretnych, zawierających wskazówki, nazwy leków i produktów. Zachęcamy do czytania kolejnych artykułów, które pozwolą na bardziej szczegółowe poznanie tematu alergii u psów.

psie wychowanie

Psia podstawówka, czyli czym skorupka za młodu nasiąknie…

3 września 2016

Swoją przygodę ze szkoleniem psów rozpoczęłam, gdy trafiła do mnie Molly. Mój pierwszy pies. Chciałam być dla niej jak najlepszym opiekunem. A dobry opiekun zapewnia psu nie tylko miłość i jedzenie. Musi również zadbać o zaspokojenie jego psich potrzeb. Zwłaszcza potrzeby pracy. Psy uwielbiają pracować, czyli mieć cel, zadanie do wykonania. Właśnie dlatego zapisałam nas do szkoły. Tak NAS. Uczennicą bowiem miała być nie tylko Molly. Ułożenie psa wymaga pracy poświęcenia i zaangażowania od jego opiekuna. Poprzeczkę postawiłyśmy sobie wysoko. Chciałyśmy nauczyć się 1567432 różnorodnych komend i sztuczek, z klikerem w dłoni i garścią smaczków nazywanych wówczas przeze mnie “argumentami”. Byłyśmy gotowe podbić świat!

Nie zapomniałyśmy też o socjalizacji. Molly jak przystało na psa zaangażowanego właściciela już po pierwszych tygodniach u mnie, miała na swoim koncie przejazd tramwajem, autobusem, pociągiem, wypad do Centrum Handlowego oraz weekendowy wyjazd nad morze, do pełni szczęścia brakowało nam właściwie lotu statkiem kosmicznym i rejsu łodzią podwodną. Wspólna praca, ćwiczenia, zabawa i wypady w ciekawe miejsca pozwoliły nam zbudować wyjątkową relację opartą na zaufaniu.

Zależało mi jednak nie tylko na tym by Molly zbudowała udaną relację ze mną i z innymi ludźmi. Nic bowiem nie zastąpi psu kontaktu z drugim psem. Żeby te kontakty były prawidłowe i satysfakcjonujące dla Molly przynajmniej raz w tygodniu odwiedzałyśmy wybiegi dla psów gdzie mogła “pobawić się” z innymi, już zsocjalizowanymi pieskami, od których mogła się wiele nauczyć.

Z dumą muszę się pochwalić, że osiągnęłyśmy zamierzone cele. Oczywiście nigdy nie jest tak dobrze żeby nie mogło być lepiej. Wiele się nauczyłyśmy i z perspektywy czasu dostrzegam błędy jakie popełniałyśmy na początku. Gdyby zaczynała pracę z Molly dopiero dziś z wiedzą jaką obecnie posiadam, wiele rzeczy zrobiłybyśmy inaczej. Ale błędów nie popełnia tylko ten kto nic nie robi. Choć nie jesteśmy z Molly idealne wiele razem osiągnęłyśmy, a praca nad tym pozwoliła nam się do siebie zbliżyć, lepiej się poznać i zrozumieć. Zachęcamy wszystkich psich opiekunów by również podjęli wyzwanie i już od pierwszych wspólnych dni rozpoczęli pracę ze swoim psiakiem. To z pewnością zaprocentuje i zagwarantuje udane wspólne życie.

14218088_1086491988053159_1614723320_n

Każdy z nas marzy o tym by jego pies był jak najlepiej ułożony, ale nie od razu Rzym zbudowano. Od czegoś trzeba zacząć. Najlepiej od podstaw. Czego więc możemy się spodziewać zapisując naszego psiaka i siebie do podstawówki? Możemy być pewni, że w naszym planie lekcji pojawią się następujące przedmioty:

 1) REAKCJA NA IMIĘ

To absolutna podstawa. Lekcja numer jeden dla każdego psiaka. Nie zawsze jednak jest prawidłowo przeprowadzona. Choć trudno w to uwierzyć na szkoleniach można spotkać psy, które pomimo znajomości wielu komend, nie znają swojego imienia.

Może to wynikać, z tego, że opiekun nigdy nie przyłożył się do nauki imienia swojego psa lub też na pewnym etapie zostało ono przez niego “spalone”, czyli:

  • było zbyt często używane,
  • gdy pies na nie reagował, opiekun nie zwracał na niego uwagi, w ten sposób pies zapamiętał, że reakcja na własne imię jest absolutnie nieopłacalna,
  • od początku wołany był po imieniu w środowisku, które przekraczało umiejętności skupienia uwagi psa na przewodniku, pies został podczas nauki wrzucony na głęboką wodę (np. wołany był podczas zabawy z  innymi psami na wybiegu) w ten sposób nauczył się je ignorować.

Jak uczyć prawidłowo?

  1. Początkowo wołamy psa po imieniu i czekamy na reakcję. Gdy zareaguje nagradzamy.
  2. Dostosowujemy środowisko nauki do możliwości poznawczych psa.
  3. Zaczynamy w domu, a następnie przenosimy naukę na osiedlowy trawnik (NA SMYCZY!) Następnie w zależności od umiejętności psa przenosimy naukę na wyższy poziom tj. park czy wybieg dla psów

2) PRZYWOŁANIE

Jest ściśle związane z reakcją na imię fundamentem nauki psa. Od pierwszego odróżnia go to, że istnieją psy, które chociaż zareagują na imię, to nie będzie dla nich równoznaczne z obowiązkiem przyjścia do opiekuna.

Warto od początku wprowadzić osobną komendę na przywołanie np. „CHODŹ”, „DO MNIE”, tak aby imię było w tym przypadku jedynie przed komendą, ponieważ w późniejszym etapie nauki nie zawsze będziemy chcieli aby reakcja psa na imię była dla niego zobowiązaniem do przyjścia do nas.

Samego przywołania uczymy podobnie jak reakcji na imię, po etapie “nauki w domu” na spacerach możemy używać początkowo długiej linki treningowej.

Kluczowe jest to, żeby zawsze starać się być PERSONALNIE, atrakcyjniejszym dla psa niż środowisko.

Psy bardzo lubią kiedy używamy wysokich dźwięków i mówiąc kolokwialnie robimy z siebie idiotę, czyli każdy jego sukces nagradzamy dosłownie piszcząc z zachwytu. Wielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę, ale wstydzą się tak pracować z psem po za domem, ze względu na innych ludzi. Warto przełamać wstyd bo jeśli przyłożymy się do tego na samym początku to nawet kiedy sąsiedzi uznają nas za niegroźny typ wariata, to w przyszłości my zyskamy psa, który będzie odwoływalny i wstyd będziemy mogli zamienić w dumę.

3) Zabawa i budowanie więzi z właścicielem.

Zabawą dla psa nie jest rozgryzanie miśka w domowym zaciszu. Prawdziwa zabawa to aktywność, np. szarpanie się z psem zabawką oraz rzucanie i aportowanie piłeczki (rzadko).
Dzięki temu budujemy i umacniamy z naszym czworonogiem więź. Ponad to atrakcyjna zabawa może być świetną alternatywą nagrody zamiast smaczków dla naszego psa :)

4) Socjalizacja

Obecnie panuje moda aby socjalizować psa, w każdej możliwej sytuacji mierząc go z najróżniejszymi bodźcami. Jednak często zapominamy, że socjalizacja to nie tylko spotkanie psa z danym bodźcem ale również pozytywne zakończenie spotkania z nim, przy jednoczesnym zapamiętaniu przez psa, że my jesteśmy w tym wszystkim najfajniesi.

Czyli np. kiedy chcemy po raz pierwszy przewieźć psa pociągiem pamiętajmy, że pies musi przyjemnie zapamiętać tę podróż, nie może być ona jedynie odhaczonym punktem w notesie nauki psa. Jednocześnie należy zwrócić uwagę by pies podróż przebył opanowany, nie na wysokich emocjach, zrelaksowany.

Jeżeli pies będzie podczas podróży zestresowany tudzież nadmiernie pobudzony, każda następna podróż będzie stresem dla niego lub dla nas. Nie będziemy wtedy mogli zaliczyć pierwszych spotkań z tym bodźcem do udanych.

To samo dotyczy kontaktów z innymi psami i dziś wiem, że moje wypady na wybiegi nie były do końca dobrym pomysłem, dlaczego? Molly zawsze była typem, który bardzo pobudzał się w relacjach z innymi psami, na wybieg chodziłam w przekonaniu, że nauczy się ona tam psiego „Savoir-vivre”. I może by tak było jednak aby pies mógł się uczyć od innego, ten drugi również musi być zrównoważony, niestety rzadko można było tam takiego spotkać. Ponadto coś, co wydawało mi się niewinną psią zabawą w istocie było czymś zupełnie innym, ale o tym i innych relacjach między psami napiszę kiedy indziej.

5) Odpoczywanie i opanowanie.

Jest to często pomijany aspekt wychowania psa, wiążący się również z socjalizacją.
Pies powinien potrafić się zdrzemnąć nawet gdy jest w ekscytującej podróży pociągiem, lub uspokoić się pod stołem kiedy właściciele zabrali go do restauracji.

W początkowej fazie do nauki można używać różnorakich kongów czy gryzaków. Istotne jest w tym procesie samo zachowanie właściciela. Oczekując od psa opanowania, sami bądźmy opanowani.

Podobnie jak w przypadku pozostałych elementów podstaw psiej edukacji musimy pamiętać o dostosowaniu środowiska, do możliwości psa.

Dopiero gdy Ty i Twój pies zdacie celująco te przedmioty dostaniecie promocję do drugiej klasy i będziecie mogli uczyć się wymyślnych sztuczek. Podstawą bowiem jest prawidłowa socjalizacja psa. Dopiero gdy będzie on prawidłowo wychowany można zająć się zabawą jaką są dla psiaka sztuczki.

Pamiętajcie też, że szczeniaki faktycznie należą do zdolnych uczniów, ale nieprawdą jest że „starego psa nie nauczy się nowych sztuczek”. To powiedzenie jest bardzo krzywdzące i całkowicie nieprawdziwe. Psy podobnie jak ludzie, im starsze tym wolniej się uczą, ale nawet dorosły pies może okazać się utalentowanym studentem. Na naukę nigdy nie jest za późno!

14194356_1086491998053158_1224763926_n

metamorfozy

KIEDY METAMORFOZA ZASKAKUJE NAWET NAS SAMYCH…

4 sierpnia 2016

Jaka jest historia, „poprzednie życie” Olusia dzisiaj Rolla? Tego pewnie już nigdy się nie dowiemy. Nie wiadomo gdzie żył, jak był traktowany, ile ma lat, w jaki sposób znalazł się na ulicy zagłodzony niemalże na śmierć. Gdy trafił do łódzkiego schroniska dla zwierząt, a stamtąd na pokład Załogi Bulldoga wyglądał jak cień psa. Szkielecik obciągnięty skórą… Skrajne wygłodzenie, liczne zmiany skórne, anemia, wątroba w tragicznym stanie, blizny niewiadomego pochodzenia, stan zapalny. Początkowo jego wiek oszacowano na 12 lat…

13883825_1159677890737960_2089820172_n

W domu tymczasowym szybko pokazał, że nie toleruje żadnych zwierząt (w tym świnek, kotów, koni) poza psami (choć w ich przypadku również nie odpuszczał, gdy wykazywały wrogie nastawienie), ale przede wszystkim pokazał, że jest nieugięty i dzielny. Pokazał również, że mimo wszystko kocha ludzi i potrafi im zaufać. Z dnia na dzień, pod troskliwą opieką, jego ciało się regenerowało, a w oczach było widać coraz więcej blasku.

W końcu znalazł swój Dom, który został jego bezpieczną przystanią na zawsze.

loli

Dzisiaj Rollo nie ma już lat 12, tylko co najmniej o połowę mniej. Jest psem pewnym siebie i wyjątkowo odważnym. Przekazuje codziennie nieskończone pokłady radości i miłości. Ta mała istota pokazała nam wszystkim, że nie można się poddawać do samego końca. Jego wyniszczone ciało wskazywało ile trudów musiał znieść, a mimo wszystko przetrwał.

R1

rollo

Dziś jest zdrowy, radosny, energiczny, ciekawy świata. Kocha ludzi, uwielbia się przytulać, ubóstwia w niedzielę wylegiwać się w pościeli do południa. Uwielbia przygody i poznawać nowe rzeczy. Cieszy się długimi spacerami, podróżami i buldozimi zabawami. Jest niezbędnym pomocnikiem przy wszelkich pracach domowych i asystentem zawsze w pobliżu. Zawsze wie, czego chce i stara się to za wszelką cenę osiągnąć.

3 (1)

5

DSC03218

rollo2

Ale pomiędzy jego psimi sprawami są chwile, kiedy przychodzi do ciebie opierając głowę o twoją pierś.

Kiedy kładzie się obok ciebie i zaciska powieki, bo chce zasnąć czując twój dotyk.

Kiedy wtula się w ciebie całym ciałem w niewygodnej pozycji i może tak tkwić długie godziny nie zważając, że łapy ma już całkiem zdrętwiałe.

13077287_1100383673334049_1957616588_n (1)

Kiedy spośród wielu ludzi wybiera ciebie, by za tobą podążać. Bo to ty jesteś jego przewodnikiem.

rollo1

W takich chwilach wiesz, że decyzja o jego uratowaniu była dobra. Że była to najlepsza z możliwych decyzji.

IMG_6961

Kiedy wpatruje się w ciebie swoimi wielkimi, mądrymi oczami, które mówią jedno:

„Dziękuję”.

o nas

4 sierpnia 2016

ZAŁOGA BULLDOGA

Fundacja jest jak statek – bez załogi nie popłynie. Nasza Załoga urosła w siłę!

Ewa – Kapitan
Jak na Załogę przystało wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie, ale ktoś musi podpisywać papierki, pilnować w nich porządku i przestrzegać przepisów. Padło na Ewę. Jako Pani urzędniczka i zawodowy edytor teksów, robi to, z zamkniętymi oczami.
Ewa, zna odpowiedź, prawie na każde pytanie dotyczące działania fundacji, a jak nie wie, to się dowie. Dlatego została prezesem. Pilnuje by nasz statek nie zbaczał z kursu. Z Ewą za sterami na pewno nie wpadniemy na żadną górę lodową.
Nasz super mózg nie daje się łatwo ponieść emocjom. Zawsze spokojna i opanowana, trzeźwo ocenia sytuację.
Mieszka w Łodzi i jest wielką fanką artystyczno-pofabrycznego charakteru miasta. Artystyczny klimat przemyca też do kuchni. Każde danie przez nią przyrządzone jest czystą improwizacją, jedyny warunek – musi być wegańskie.
Nie lubi się nigdzie spieszyć, woli sobie pokontemplować, niestety rzadko jej się to udaje. Zazdrości swoim ukochanym trzem bulldogom angielskim, życia w stylu slow.

Jola – Kapitan
Prawa ręka prezesa. Podobnie jak Ewa, Jola zna się na ustawach, przepisach, podatkach i innych nudnych rzeczach.
Pomaga też w organizacji transportów i domów tymczasowych. Zawsze wie, gdzie warto iść do weterynarza, mapę specjalistów weterynarii ma w małym palcu. O alergii u buldogów wie wiele, chętnie dzieli się swoim doświadczeniem.                                                                                                                Jest sama sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Robi, co chce i kiedy chce. Nie lubi dostosowywać się obowiązujących zasad, woli tworzyć własne. Dlatego jej praca zawodowa jest niestandardowa. Jola tańczy z ogniem, czasami nawet z nim igra. Jest nieustraszona i bezkompromisowa. Wali prawdę prosto z mostu. Zawsze ma swoje zdanie. Wciąż przybywa jej tatuaży i psów. Jest wielką miłośniczką buldogów francuskich. Ma cztery adoptowane psiaki. Buldożki francuskie Melisa i Oktawia, to jej ukochane córeczki. Dwa mopsiki Maksymilianek i Marzenka, również należące do jej stada, upatrzyły sobie towarzystwo tatusia. Cała szóstka siebie uwielbia i stanowi zgraną ekipę kochającą słońce, podróże i jedzenie, koniecznie wegańskie. Stadnie zwiedzili już większość Europy i nie widzą możliwości wyjazdów bez psów!

Aga – Kapitan
Niesamowicie obrotna, szybka jak błyskawica, zaradna i niezwykle konkretna kobieta. Aga żadnej pracy się nie boi. Pełnoetatowa mama Kajetana i Bruna, miłośniczka zwierząt, zakochana po uszy w Mopsach. Jej dom jest niesamowitym miejscem! Mieszka z nią 11 psów, 3 koty, jeż, świnki morskie i mikro świnki. Serca ma jeszcze do co najmniej setki następnych zwierzaków. Niezastąpiona w Załodze! Zajmuje się szukaniem domów tymczasowych, odbiorem oraz transportem psów z pseudohodowli, nikt jej w tym nie dorówna. Za kółkiem w samochodzie spędza dziesiątki godzin, w towarzystwie ratowanych psiaków. Ma duże doświadczenie jako dom tymczasowy, nie boi się pokochać psów, które wymagają ogromnej opieki. Aga jest po prostu jedyna w swoim rodzaju!

Marzena – Bosman
Pracuś nad pracusie. Cichutko „dłubie” swoje i nigdy przenigdy nie marudzi. Serce ma niezwykle wrażliwe, odda wszystko żeby tylko psiakom żyło się lepiej.
Mama trójki Załogantów: dwunożnej Neli zwanej „Rozpierduchą”, ślicznej buldożki francuskiej Tami oraz najsłodszego mopsa Stanisława.
Niesamowicie oddana pracy w Fundacji „Załoga Bulldoga”, fajsbukowe licytacje, to jej as w rękawie. Do tego każda ankieta uważnie jest przez Marzenę analizowana, każda wizyta przedadopcyjna nie umknie jej uwadze.
Miejcie się na baczności.

Ania (Ana) – Bosman
Niesamowicie oddana pracy wolontariackiej. Niezastąpiona jako dom tymczasowy, aż trudno zliczyć ilu potrzebującym psiakom pomogła. Jej stado ma moc terapeutyczną. Saba i Mrówka rozweselą każdego.
To Ania wpuszcza nowych użytkowników, pilnuje kolejności i poprawności danych. Jest dobrym opiekunem adopcyjnym, który sam jako dt ma niesamowite doświadczenie z plaskatymi mordkami.
Jej niesamowity spokój udziela się reszcie Załogi! Ponoć w domu wcale nie jest taka spokojna  to ona stawia warunki i ona je egzekwuje. My jednak wiemy, że ma cudowne serducho!

Weronika (ronnie) – Bosman
Czy ktoś może sobie wyobrazić, że Weronika ma najbardziej wysportowanego buldoga francuskiego? Nie musicie sobie tego wyobrażać, wystarczy zerknąć w wątek Molly, dzięki oddaniu opiekuna i ciężkiej pracy, kłopoty behawioralne zostały zminimalizowane i Molly może cieszyć się życiem!
Nie ma większego speca od Weroniki z behawioru psiego w ZB, jej ogromny spokój i umiejętność trzymania się określonych zasad jest niesamowita!
Psy u niej na dt uczą się w tempie ekspresowym  Jej wielkie serce jest niezastąpione!

Kasia i Łukasz (kasiailukasz) – Bosman
„2 w 1!!!” I to jakie Para jakich mało, a właściwie trio, z adoptowaną Fridą – Królową GUpich Minów. Niesamowita adopcja, pełna miłości do granic możliwości
Analityczne umysły, trzymają rękę na pulsie w kontroli ZB. Otwarci, chętni do pomocy. W przeprowadzaniu wizyt przedadopcyjnych są na szczycie, co dwie głowy, to nie jedna. Bardzo obiektywni i zrównoważeni. Zarząd ufa ich opinii maksymalnie.
Leży w nich niesamowity potencjał o czym Fundacja zdążyła przekonać się niejednokrotnie.

Marta (rosinka) – Starszy Bosman
Oprócz tego, że jest mamą Miśka, to ma również czwórkę futrzastych dzieci: uroczą mopsię-weterankę Pufę, kolonistkę BA Pixi i zakochanych w swojej buldogowatości Gucia i Zosię. Niezwykle oddana nie tylko swoim dzieciakom, ale również podopiecznym w przedszkolu. Fit babka, na którą zawsze można liczyć, której nie przestraszą nawet najtrudniejsze zadania. Czujna czytelniczka Forum, której uwadze nic nie umknie. To ona odpowiada na wasze fajsbukowe pw. Bardzo serdeczna, cierpliwa i sympatyczna, ale lepiej nie zaleźć jej za skórę, bo jak się okazuje w kaszę również nie daje sobie dmuchać. Świetna wizytatorka, gaduła której słucha się z przyjemnością. Doskonale dopełnia naszą Załogę działając brawurowo w Łodzi i okolicach.

Agnieszka (Agnieszka Karas) – Bosman
Cichy pracuś fundacyjny, wiele wie i widzi, ale cichutko obserwuje i czeka na rozwój sytuacji. Trzyma rękę na pulsie i interweniuje kiedy wymaga tego sytuacja.
Potrafi załatwić wiele spraw nawet tych najtrudniejszych!
Mama uroczego buldoga angielskiego Reda, który skradł jej serce tak mocno, że uchyli dla niego nieba. Red na pewno jest dumny z takiej mamy.
Niesamowicie rozważna, cierpliwa, wyważona. Jest bardzo kreatywna, wspiera Fundację pięknymi gadżetami przekazywanymi na licytacje.
Strzeżcie się jej, bo ma Was na oku i potrafi z niedotrzymania obowiązków wyciągnąć konsekwencje

Magda (Bonita) – Mechanik pokładowy
Nasza Załogowa gadżeciara. W wyszukiwaniu skarbów z motywem przewodnim bulldoga francuskiego jest lepsza niż google.
Zakochana po uszy w swojej buldożce, Boni.
Magda zna każdy wątek na Forum, wie wszystko o Załogantach. Stoi na straży, pilnując porządku. Na Forum spędza bardzo dużo czasu, często nawet będąc w pracy. Zawsze stara się pomóc, kiedy ktoś ma jakiś problem. Niezastąpiony moderator! Trzyma rękę na pulsie ogłoszeń z psami potrzebującymi pomocy. Fajnie, że jest z Nami!

Ania (AnnaNieuwkoop) – Mechanik pokładowy
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami…
No może aż tak daleko to nie, ale do Holandii też jest kawałek.
A mieszka w niej dziewczyna całkowicie wyjątkowa!
O jej wyjątkowości świadczy najlepiej fakt, że jest pierwszą i jak dotąd jedyną osobą której udało się od nas adoptować psa za granicę.
Nasze obawy ale też oczekiwania wobec niej były ogromne. Ania wiedziała, że musi prowadzić wątek Meli jeszcze częściej niż inne Domy Stałe, bo ze względu na odległość to nasze jedyne źródło informacji o niej.
Wywiązała się z tego zadania lepiej niż dobrze. Mela ma wzorowo prowadzony wątek, a Ania na tym nie poprzestała. Tak polubiła nasze forum, że zaczęła też pisać na wątkach innych psów. Okazała się urodzonym moderatorem i taką też funkcję na naszym statku pełni.

Dominika (Ordonówna) – Mechanik pokładowy
Przy Dominice definicja słowa „plotkara” zyskuje nowe, pozytywne znaczenie. To właśnie Ona wie, co się dzieje w każdym wątku, pilnuje porządku na Forum, bardzo się temu poświęca.
Psia Mama suczki Soni, która chociaż nie jest buldogiem, to zupełnie skradła serce Ordonówny!
A serce Ona ma ogromne! I chociaż nie została jeszcze Mamą żadnego buldoga, wie o nich sporo i chce wiedzieć jeszcze więcej, bo przyjdzie kiedyś ten czas, że Białystok zyska nowego mieszkańca, a Dominika przyjaciela na zawsze.
Młoda, ambitna osoba, bez której na Forum byłoby po prostu pusto! Otwarta na wiedzę i dzielenie się nią z forumowiczami.

Aleksandra (Szania) i Krystian (krystian.koper) – Mechanik pokładowy
Ola i Krystian – adopcyjni Rodzice Rollo nie patrzyli na jego wiek, wygląd tylko od pierwszej chwili byli pewni, że chcą zostać jego rodziną. Zaangażowali się całym sercem nie tylko dla Rollka, ale również na rzecz całej Załogi Bulldoga.
Podczas Zlotu z ogromną hojnością licytowali przeróżne gadżety.
Kiedy potrzebny był natychmiastowy transport w ciągu minuty podjęli decyzję nie patrząc, że w TV trwały Mistrzostwa, że jest niedziela i mecz polskiej reprezentacji. Po interwencji bez wahania przyjęli pod swój dach tymczasowych gości. I tak w niedługim czasie Rollo zyskał młodszą siostrę Mafi.
Zakochani w sobie i swoich psich pociechach po uszy. Zawsze można na nich liczyć! Z ich twarzy nigdy nie znika uśmiech. Takich pozytywnych, młodych ludzi uwielbiamy w Załodze!

Ania (Anula) – Mechanik pokładowy
Ania nie może być opisana bez swojej ekipy, taki team jak oni zdarza się raz na milion! Są wyjątkowi, niepowtarzalni, oryginalni!
Cztery psy i w sercu nadal miejsce na kolejne! Miłość w tej rodzince widać na odległość. Poświęcenie, zaangażowanie i pomoc mają wpisaną w istnienie.
Trzeba zaznaczyć, że tutaj Ania jest głosem rozsądku, a nie Paweł. Duża część z nas może tylko pozazdrościć.
Prowadzą Dom Fundacyjny dla Aleksandra, pokazują mu jak to jest być rodzynkiem  bo z trójką pięknych sióstr chłopak musi czuć się wyjątkowo!

Agnieszka (pinia) – Mechanik pokładowy
Od dłuższego czasu bardzo angażuje się w Forum, chętnie pomaga, doradza, rozwiązuje problemy.
Swoją buldożkę Verę kocha najbardziej na świecie! Rozpieszcza ją wyjątkowymi psimi gadżetami, które między innymi licytuje na rzecz podopiecznych Fundacji Załoga Bulldoga.
Strzeżcie się, bo Pinia teraz ma wyjątkowo dużo czasu, spodziewając się rodzeństwa dla Verki, tak więc na Forum nic nie umknie jej uwadze!
Cieszymy się, że tak sympatyczna osoba tworzy z nami ZB!

Monika (Monia) – Mechanik pokładowy
Monika mieszka prawie na końcu świata  a mimo to, jak mało kto, angażuje się w wolontariat. Związana z buldozim światem od lat, nie boi się działać i pomagać.
Jest niesamowitą mamą pokaźnego stadka, swoim pociechom uchyli nieba! Ma spore doświadczenie z chorobami psów, zapewnia opiekę weterynaryjną u najlepszych specjalistów.
Do pewnego czasu psiaki u niej miały duże, sterczące uszy, ale przyszedł czas kiedy pojawił się jeden stwór z klapniętymi uszami  i okazało się, że miłość nie zna granic – teraz nie tylko buldogi francuskie rządzą u Moni, ale i mopsy

Mateusz (Bodzio) – Mechanik pokładowy
Mechanik pokładowy co ubrudzić się nie boi  Pracuje na to, żeby Statek Załogi płynął sprawnie, działa jako specjalista konserwator. To on przełożył wizje i pomysły Kapitanów na rzeczywistość i pomógł zbudować tą wielką machinę jaką jest Forum.
Zajmowanie się techniczną stroną Fundacji ma w małym palcu!
Serce ma ogromne, pomaga w wielu organizacjach, bo celem najwyższym jest dla niego dobro psiaków!
Cieszymy się niezmiernie, że jest w naszej Załodze.

metamorfozy

Łysy Enrico, czyli przystojny Gustaw

25 lipca 2016

Historia rozpoczęła się tak jak to najczęściej bywa – mały, śliczny, słodki buldożek, wymarzony, wyszukany został kupiony z metryczką, a nawet z tatuażem, więc można by pomyśleć, że w dobrej hodowli. Jednak malutki Enrico oprócz metryczki przywiózł do nowego domu pasażera na gapę – pasożyta skóry nużeńca, którym zaraził się od swojej mamy właśnie w „hodowli”.

Nowych właścicieli niestety przerosła choroba Enrico, szybko poddali się nie widząc efektów leczenia. Kiedy maluch miał 10 miesięcy postanowili poszukać pomocy w Fundacji „Załoga Bulldoga” z nadzieją, że jakimś cudem wyleczymy chłopaka. I tak Enrico trafił na nasz pokład.

 Enrco2

Enrico1

Enrico3

Śmierdział niemiłosiernie, a jego skóra była twarda i zaropiała. Trudno było nawet stwierdzić, jakie ma umaszczenie, bo nie miał praktycznie sierści. Każdy ruch sprawiał mu ból i dyskomfort. Dodatkowo okazało się, że w obu oczach wypada mu gruczoł trzeciej powieki. Trafił do domu tymczasowego, gdzie natychmiast rozpoczęto leczenie. Mały niestety nie umiał zostawać sam w domu nie pomagało nawet towarzystwo siostry tymczasowej. Enrico dawał koncerty pod nieobecność opiekunki, jednak sąsiedzi nie poznali się na jego talencie wokalnym i Enrico musiał poszukać nowego domu.

Enrico7

Enrico6

Enrico10

enrico9

     I tak zacumował w Łodzi. Przez kolejne tygodnie regularnie zażywał codziennych, leczniczych kąpieli (w hexodermie), raz w tygodniu dostawał zastrzyk z (ivomectryny), oraz codzienną dawkę immunoglucanu na wzmocnienie odporności

Enrico12

Z dnia na dzień widać było poprawę, jego skóra powoli robiła się miękka i porastała nowymi włoskami. Widać było też, że nabiera sił, stał się weselszy i coraz chętniej się bawił. Po wyleczeniu skóry przyszedł czas na oczy. Pani doktor Ewelina Romańska wykonała zabieg podszycia powiek bardzo profesjonalnie, przy okazji przeprowadziła również zabieg kastracji. Wszystko to obyło się bez jakichkolwiek powikłań.

Enrico17

Enriko20

Enrico19

Dzisiaj Enrico jest Guciem/Gustawem/Gutkiem, ma piękne oczy, zdrową sierść i mnóstwo pozytywnej energii. Jest bardzo wesołym, kochanym i, co najważniejsze, zdrowym buldożkiem.

Enrico18

Apelujemy!

Zanim kupisz psa bardzo dokładnie sprawdź hodowlę osobiście, nie tylko przez Internet. Bardzo ważne jest w jakich warunkach żyją rodzice szczeniaków, w jakiej są kondycji. Nigdy nie odbieraj psa poza miejscem, w którym prowadzona jest hodowla – taka sprzedaż jest wręcz zakazana ustawą o ochronie zwierząt! Sprawdź czy szczeniaki mają książeczki, czy zostały zaszczepione i odrobaczone. Powstrzymaj emocje i na spokojnie obejrzyj wybranego psa. Oceń ogólną kondycję i stan skóry (czy nie ma np. wyłysień wokół oczu), zaobserwuj jego zachowanie (jeśli pies jest ospały, słaniający się, niepewny w swoim chodzie – może być to oznaką jakiejś choroby), ważne również są proporcje w budowie ciała. Wysoka cena nie zawsze jest gwarancją że pies jest z dobrej hodowli.

metamorfozy

Mania – królowa życia

21 lipca 2016

 

Mania

mania1    Mania8

Piękna, zdrowa, szczęśliwa – każdy kto na nią patrzy nie może uwierzyć, że jeszcze kilka miesięcy temu Mania wyglądała tak:

Wtedy jeszcze nawet nie śniła, że ktoś ją pokocha, da jej dom, w którym pełna miska to zwyczaj, a nie przypadek, jak miało to miejsce w jej poprzednim „domu”. Brudny, zimny boks, do którego Mania trafiła jako beztroski, pocieszny, młody buldożek, chcący się bawić i przytulać do swojego człowieka.

Szybko jednak okazało się, że jedynym jej zadaniem będzie rodzić szczeniaki. Kontakt z człowiekiem ograniczał się do postawienia miski (z czymś co miało przypominać jedzenie) i oczywiście zabierania szczeniaków kiedy były już gotowe do sprzedaży. Mania mogła tylko pomarzyć o swobodnym bieganiu, czy wesołej zabawie z innymi psami. Posmutniała, poszarzała i bardzo schudła, a jej małe, wyniszczone kolejnymi porodami ciałko, przypominało jedynie cień buldożka francuskiego. To oczywiście nie przeszkadzało, żeby kontynuować produkcję małych, słodkich szczeniaczków. Mania powoli traciła nadzieję na nowe, lepsze (normalne) życie. Ale pewnego dnia zdarzył się cud – została wyciągnięta z tego koszmarnego miejsca i trafiła do Fundacji Załoga Bulldoga.

Mania0

mania2

mania9

Przez pierwszych kilka miesięcy w nowym domu Mania uczyła się miłości człowieka, wspólnych zabaw, czy spacerów. Dowiedziała się co to jest rodzina. Po utraconych bezpowrotnie latach Mania znów żyje i jest bardzo szczęśliwa. Wypiękniała, nabrała ciała i niczym nie przypomina już smutnego „szkieletorka”, który trafił pod skrzydła Załogi Bulldoga.

mania3

mania4

Mania7

Mania10

Mania11

Często to powtarzamy kiedy w Załodze pojawia się nowy pies: „Teraz będzie już tylko lepiej”.

U Mani zdecydowanie JEST.

weterynaria i wyżywienie

Sterylizować czy nie sterylizować – oto jest pytanie…

1 marca 2016

    Zabiegi sterylizacji i kastracji budzą dużo kontrowersji. Wiele osób wciąż wierzy, że to krzywda dla psa i niepotrzebne narażanie go na cierpienie. Osoby te nie myślą jednak o cierpieniu, na jakie narażają swoje psy jeśli tych zabiegów nie wykonają. Zarówno kastracja jak i sterylizacja mają na celu przede wszystkim ochronę psa przed bardzo groźnymi chorobami jak np. rak jąder, przerost prostaty, przepuklina krocza u samców czy ropomacicze, guzy sutków, choroby skóry u suczek.

W Załodze Bulldoga bardzo często mamy do czynienia z tego typu chorobami. Suczki, które do nas trafiają pochodzą głównie z pseudohodowli, gdzie traktowane są jako maszynki do rodzenia. „Szprycowane” hormonami żeby ruje były jak najczęściej, kryte co cieczkę, poddawane cesarskim cięciom wielokrotnie, niekiedy przez ludzi niemającego nic wspólnego z weterynarią. W większości przypadków to tylko kwestia czasu, aż pojawi się u nich ropomacicze. Jako Fundacja ratująca psy musimy działać szybko. Sterylizując możemy je ochronić przed dużym dyskomfortem, bólem spowodowanym przez zrosty macicy oraz przed śmiertelnym zagrożeniem jakim jest ropomacicze.
Wiele suczek trafiło do nas już z zaawansowanym ropomaciczem, miały silnie zatruty organizm. Skrajnie wycieńczone, osłabione, bez natychmiastowej sterylizacji nie byłoby dla nich ratunku. Gdy choroba już wystąpi, operacja jest o wiele trudniejsza i bardziej niebezpieczna.

Jako Fundacja jesteśmy wręcz zobligowani do przeprowadzania takich zabiegów jak kastracja/sterylizacja zanim przekażemy psa do adopcji. Nie tylko ze względu na ich zdrowie. Chodzi również o to by przeciwdziałać niekontrolowanemu rozrodowi i w konsekwencji bezdomności kolejnych psów. Pomimo rygorystycznych procedur adopcyjnych, nie mamy możliwości kontrolowania w 100% domów stałych by nie dopuściły do nieplanowanej ciąży. Domy te też nie są w stanie mieć nad tym całkowitej kontroli, nie da się bowiem zapanować nad instynktem. Czasem wystarczy chwila…

Bardzo ważnym aspektem dla nas jest również przerwanie czerpania zysku z biednych psów w pseudohodowlach przez ich rozmnażanie i sprzedaż szczeniaków. Większość psów w pseudohodowlach to suczki, mało jest samców. Jeden kryje kilkanaście suk, często do bardzo późnej starości. Psy mają przez to zwyrodnienia stawów, przepuklinę, niekiedy tak przerośniętą prostatę, że utrudnia im wydalanie. Nie możemy pozwolić na dalsze męczenie psów. Chociaż wyjątkowo skrupulatnie wybieramy domy stałe, to nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszelkich potencjalnych niebezpieczeństw czyhających na naszego podopiecznego jak np. jego ucieczka czy kradzież. W takim wypadku zwierzę wysterylizowane/wykastrowane, w całej tej tragedii, nie trafi przynajmniej do pseudohodowli…

Oczywiście nigdy nie upieramy się przy zabiegu za wszelką cenę. Każdy z naszych podopiecznych jest najpierw diagnozowany przez weterynarza. Aby można było wykonać zabieg sterylizacji/kastracji pies musi być zdrowy (wyjątek stanowi ropomacicze). Dlatego zawsze najpierw leczymy, a dopiero później sterylizujemy/kastrujemy naszych podopiecznych. Nawet pies w dobrym zdrowiu musi przejść przed zabiegiem serię badań. Młode psy lepiej znoszą tego typu zabiegi, ale i tak trzeba wykonać morfologię i biochemię krwi. Przy starszych psach również Echo serca, USG, badanie moczu.

Sterylizacja i kastracja to, jak już wspomnieliśmy, zabieg ratujący życie i zapobiegający groźnym chorobom. Ale od każdej reguły są wyjątki. Warto odstąpić od zabiegu jeśli są przeciw temu przeciwwskazania medyczne np. wada serca, ostra anemia, chora wątroba czy nerki. Nawet nam jako Fundacji zdarzyło się zrezygnować z wykonania takiego zabiegu w kilku przypadkach. Chilli buldog angielski, dla której narkoza jest zbyt niebezpieczna ze względu na jej poważną wadę serca, nie została poddana sterylizacji.

Nie tylko schroniska i organizacje prozwierzęce rozumieją jak ważne jest wykonanie zabiegu sterylizacji czy kastracji. Zgadzają się z tym również weterynarze. Dlatego poprosiliśmy lek. wet. Katarzynę Pająk by jako ekspert również wypowiedziała się na ten temat. Oto jej artykuł:

 

DLACZEGO WARTO, TO ROBIĆ?

 

KASTRACJA PSÓW:

  • zabiegi te w obrębie populacji pozwalają zmniejszyć liczbę niechcianych szczeniąt, których los często jest tragiczny,
  • psy kastrowanie nie odczuwają pewnych „potrzeb”, dzięki czemu rzadziej uciekają,
  • często też kastrujemy psy agresywne – pozbawienie ich źródła testosteronu czasami pozwala zmniejszyć agresję, ale nie jest to niestety regułą.

 

Ale tu pojawia się pytanie: ,,Dlaczego mam kastrować mojego Pikusia skoro jest łagodny, nie ucieka i nie będzie miał dzieci z piękną z ponętną sąsiadką, bo ona jest wysterylizowana?” Dlaczego?

  • bo kastracja jest również zabiegiem profilaktycznym. Problemy u naszych psich chłopaków pojawiają się raczej w późnym wieku. Łagodny przerost gruczołu krokowego może dotyczyć co najmniej 60% psów powyżej 7 roku życia1. Kastracja zapobiega, jak również leczy tę chorobę.
  • psy z nadmiarem testosteronu mają też często przerost tarczki gruczołowej na ogonie – jest to przypadłość czysto estetyczna – piękny, puszysty ogon, a na nim wielka łysa dziura.
  • u niekastrowanych psów często pojawiają się również guzki wokół odbytu.
  • U niekastrowanych psów znacznie wzrasta ryzyko zachorowania na nowotwory jąder!

 

STERYLIZACJA (kastracja) SUK:

Zabieg sterylizacji jest trudniejszy, dłuższy i wymaga większego doświadczenia od lekarza. Dlaczego warto?

  • Każda kolejna cieczka to większe ryzyko rozwoju nowotworu sutka. Uznaje się, że jeżeli poddamy sukę sterylizacji przed pierwszą cieczką, ograniczymy ryzyko rozwoju tego nowotworu do 0,5%, po pierwszej cieczce ryzyko wynosi 8%, a po drugiej zwiększa się już do 26%2. Nowotwory takie, podobnie jak u ludzi, mogą mieć charakter złośliwy. Najczęstszym miejscem przerzutów są niestety płuca. W momencie, kiedy lekarz stwierdzi nieprawidłowości na gruczole sutkowym, zabieg jest jedyną możliwością leczenia. Nowotwory takie zdarzają się najczęściej w starszym wieku, kiedy długi i rozległy zabieg jest większym obciążeniem dla organizmu. Zawsze należy również suczkę wysterylizować, bo guzy sutków często są hormonozależne (tzn. „karmią” się hormonami). Widać to szczególnie po cieczce, kiedy guzy te gwałtownie rosną. Kolejną rzeczą, o której należy pamiętać jest to, iż najczęściej guzy występują na kilku sutkach – wówczas należy zrobić dużą ranę chirurgiczną, obejmującą kilka sutków i węzeł chłonny.
  • Profil hormonalnej psiej mamy, jak i suczki, która nie ma szczeniąt jest bardzo podobny. Dlatego często po 2-3 miesiącach po cieczce może się pojawić: zmiana zachowania, „matkowanie” zabawkom i mleko w sutkach. Przypadłość ta nazywa się ciążą urojoną. Sterylizacja w pełni jej zapobiega.
  • I jeszcze jedna przypadłość – ropomacicze/pyometra. Według jednego z doświadczeń 25% suk powyżej 10-tego roku życia choruje na ropomacicze3. Jest to choroba, która polega na gromadzeniu się ropy w macicy i prowadzi do intoksykacji, czyli zatrucia organizmu. Leczenie farmakologiczne jest najczęściej nieskuteczne. Po stwierdzeniu ropomacicza sterylizacja jest zabiegiem ratującym życie. Musimy pamiętać o tym, że poddajemy wtedy długiej narkozie organizm psa zatruty toksynami, wpływającymi na wątrobę, serce i nerki – narządy kluczowe podczas narkozy. Taki zabieg jest dużo bardziej ryzykowny – śmiertelność jest niestety duża. Sterylizacja całkowicie zapobiega ropomaciczu.

 

Po co narażać psa na cierpienie, ból i często przedwczesną śmierć – wysterylizujmy naszą suczkę jak najszybciej – przed lub po pierwszej cieczce.

 

A teraz kilka prawd i mitów o sterylizacji:

 

  1. 1. MOJA SUKA MIAŁA MŁODE – NIE MOŻE MIEĆ ROPOMACICZA

Bardzo często spotykam się ze zdziwieniem z Państwa strony, gdy suczka ma choroby układu rozrodczego, pomimo że miała młode. Niestety ciąże (nawet wielokrotne) NIE ZAPOBIEGAJĄ tym chorobom.

  1. PO STERYLIZACJI MÓJ PIES BĘDZIE GRUBY

Często sterylizacja jest usprawiedliwieniem tego, że pies zaczyna przypominać baryłkę z nóżkami. Rzeczywiście sterylizując lub kastrując psa eliminujemy hormony, które przyspieszają proces przemiany materii. Podobnie dzieje się u ludzi – po andropauzie lub menopauzie – jeżeli nie uważamy na dietę, przybywa nam tu i ówdzie. Dlatego po sterylizacji należy bardziej zwrócić uwagę na dietę naszego psa – zastosować karmę dla psów sterylizowanych lub ograniczyć dotychczasową porcję żywieniową. Zabieg kastracji/sterylizacji NIE JEST wymówką dla nadprogramowych kilogramów!!!

  1. MÓJ PIES JEST STARY, WIĘC NIE PRZEŻYJE ZABIEGU

Oczywiście ryzyko powikłań przy znieczuleniu starszego psa jest dużo większe niż młodego, ale starość nie jest chorobą! Niewydolność serca, nerek i wątroby związana z wiekiem – jest nią. Przed znieczuleniem starszego psa musimy OBOWIĄZKOWO zrobić badania. Podstawą jest wykonanie badań krwi, EKG i badania klinicznego psa. Czasami należy wykonać badania dodatkowe, takie jak ECHO serca, RTG klatki piersiowej itd. Zdarza się, że ich wynik udowadnia, że bezpieczne znieczulenie jest niemożliwe, ale najczęściej można zmodyfikować narkozę i sprawić, żeby znieczulenie było bezpieczne. Pamiętajmy, że gdy ociągamy się z zabiegiem, bo pies jest stary, to nie mamy pewności czy za jakiś czas jednak nie będziemy musieli go znieczulić, bo zachoruje na nowotwór jądra lub ropomacicze.

  1. TERMIN ZABIEGU NIE MA ZNACZENIA

Jeżeli chodzi o kastrację – rzeczywiście tak jest. Oczywiście musimy psiaka przygotować – głodówka przed zabiegiem, badania itd. Z suczkami jest gorzej – najlepiej sterylizować je 2-3,5 miesiąca po cieczce, czyli w połowie cyklu. Wynika to z tego, że narządy płciowe pod wpływem burzy hormonów robią się przekrwione i kruche. Zabieg taki jest bardziej niebezpieczny.

Jeżeli chodzi o pytanie czy sterylizować przed pierwszą cieczką (sterylizacja młodzieńcza), czy po – zdania są podzielone i należy każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie.

  1. BOJĘ SIĘ ZNIECZULENIA

Niestety zawsze jest ryzyko – statystycznie bardzo małe, ale jeżeli chodzi o naszego ukochanego psa – statystyka nie uspokaja. Co zrobić, żeby się mniej bać znieczulenia?

– wykonać badania dodatkowe – nie ważne, że psiak jest młody. Zróbmy podstawowe badania, takie jak EKG, badania krwi – zobaczmy czy nie ma stanu zapalnego, niewydolności nerek czy wątroby.

– Przygotujmy psa tak jak zaleca lekarz – wiem, że głodówka przed zabiegiem jest straszna, kochany pies patrzy na nas TYMI oczami, ale jest to potrzebne.

– wybierzmy odpowiednią klinikę – względy finansowe są ważne, ale robić zabieg tam, gdzie jest najtaniej jest błędem – nowoczesne leki anestetyczne, płyny podawane podczas zabiegu, sterylne rękawiczki, gazy, aparatura do monitorowania pacjenta, personel nadzorujący pacjenta po zabiegu itd. kosztują, więc gdy zabieg jest tani, zastanówmy się, jakim kosztem.

 

Pamiętajmy też, że mimo tego, że wszystkie badania są prawidłowe, lekarz ma doświadczenie, sprzęt i personel to bardzo rzadko, ale jednak może dojść do nieszczęścia. Są to przypadki niezwykle rzadkie i prawdopodobieństwo tego, że tak się stanie jest minimalnie. Ale nawet w medycynie ludzkiej zdarza się, że narkoza podczas rutynowych zabiegów kończy się tragicznie u młodych, zdrowych ludzi.

Na koniec mała prywata – jestem właścicielką trzyletniej, pięknej wielorasowej suczki Tekli. Wysterylizowałam ją w pierwszym możliwym momencie, oczywiście robiąc wcześniej wszystkie badania. Pamiętam jak się obudziła, wyszła ze szpitalika do poczekalni i zaczęła się bawić z młodym labradorem. Musiałam ją przywołać, bo taka aktywność nie jest wskazana zaraz po zabiegu – zawsze może spaść przewiązka, pojawić się krwawienie itd. Uświadomiłam sobie wtedy, że skoro ma ochotę się bawić, to chyba nie cierpi aż tak bardzo i nie zrobiłam jej strasznej krzywdy.

Rekonwalescencja trwała kilka dni i przez dwa dni widziałam, że odczuwa dyskomfort podczas kładzenia. Chirurg zalecił tydzień bez biegania i szaleństw – i to było najgorsze – bo moja Tekla to petarda i już trzeciego dnia była gotowa na trzygodzinne bieganie z psami. Jeżeli chodzi o dietę, to bardzie rygorystycznie podchodzimy do karmienia, dajemy mniej smakołyków (przynajmniej w teorii) i na razie zachowuję sportową figurę. Gdybym miała decydować się na sterylizację jeszcze raz- – zrobiłabym to bez wahania.

 

lek. wet. Katarzyna Pająk

Specjalista chorób psów i kotów

VetiCor Kraków

1             Berry SJ, Coffey DS., Strandberg JD, et al. Effect of age, castration, and testosterone replacement on the development and restoration of canine bening prostatic hyperplasia.

2             Schneider R, Dorn CR, Taylor DO. Factors influencing canine mammary cancer development and postsurgical survival. J NatlCancer INSt1969;43(6)1249-1261

3             EgnavallA, Hagman R, Bonnet BN, et al. Breed risk of pyometra In insured dog In Sweden. J Vet Intern Med. 2001;15(6):530-538