Monthly Archives

Listopad 2015

aktualności

Cztery buldożery

30 listopada 2015

Cztery liście koniczyny oznaczają szczęście i pomyślność.
A cztery buldożery?
Mamy nadzieję, że też bo ostatnio Załoganci lubią się przybywać na nasz pokład czwórkami ;)
W piątek 27 listopada zamustrowały się ABI, KROMKA, KLUSKA i ELA

ABI

Niezła z niej żartownisia. Nabrała nas, że jest psem agresywnym. Już szukaliśmy jej nowego DT, gdy oświadczyła „ha ha tylko żartowałam!”
Jak dogadała się ze stadem można zobaczyć na załączonym obrazku :D
Żarty jednak wciąż się jej trzymają. Wycięła nam kolejnego psikusa. Postanowiła uniknąć sterylizacji. Wybrała bardzo skuteczny sposób. Dostała cieczki ;) Tym razem, jej się udało, ale wizyty u weterynarza i tak jej nie ominą bo ma grzybicę i podejrzenie arytmii (ale to jeszcze nie potwierdzone).
abi abi2

ELA

Świrowała Pawiana razem z Abi. Ale ona niestety nie żartowała. Raczej twarda z niej zawodniczka ;)
Dlatego przenieśliśmy ją do DT gdzie może być Panią na włościach i o razu zamieniła się w aniołka!
Zdrowotnie nie jest najgorzej. Lekka nadżerka na oku i gojące się już ugryzienia za uchem.
ela ela2

KLUSKA

Na DT przygarnął ją adoptowany od nas BOCZEK. Chyba jednak żałuje swej decyzji i nie może się z nią pogodzić bo cały czas szczeka, dając się we znaki sąsiadom ;)
A Kluska? Dziewczyna miód malina!
Trochę Boczka goni ale to z zazdrości o tymczasowych rodziców. Tak bardzo kocha przytulasy, że chciałaby je mieć tylko dla siebie!
kluska kluska2

KROMKA

Najgrzeczniejsza z całego towarzystwa. Jako jedyna z nikim się nie gryzie, psikusów żadnych nie robi, Zachowuje czystość, jeździ autem, pięknie chodzi na smyczy, akceptuje niedominujące zwierzęta…. nuuuuda ;)
Kota wprawdzie czasem pogoni, ale to tak dla zabicia czasu.
Czeka ją sesja foto u weterynarza bo koślawo chodzi. Poza tym jej stan zdrowia jest dobry więc zdjęciować się będzie przy okazji sterylizacji, która jest już zaplanowana.
kromka11 kromka2

aktualności

Wyrwani z piekła!

23 listopada 2015

Tego nie da się opisać!
To trzeba zobaczyć, żeby zrozumieć. Choć tak naprawdę to też nie wystarczy.
My widzieliśmy ale nie rozumiemy. Nie mieści nam się w głowach jak można tak okrutnie traktować żywe, bezbronne istoty?!
Poupychane w budach otoczonych betonowym murem marzną samotnie na dworze lub w szopie. Nikt do nich nie zagląda, nikt się o nie , nie troszczy. Jeść raz dostaną, a raz nie. Zależy jak się komu przypomni. Wszystkie po kolana we własnych odchodach. Na widok chłopa uciekają. Próbują chować się w budach, a on je łapie pijany mocno przy tym przeklinając…. W takich okolicznościach odebraliśmy czterech nowych podopiecznych!
Wszyscy są już bezpieczni w Domach Tymczasowych. Chcemy ich przedstawić dlatego podajemy wstępne informacje na ich temat, ale psiaki są w trakcie diagnozowania i dopiero za kilka dni będziemy wiedzieli w jakim dokładnie są stanie zdrowotnym.
Ich stan psychiczny można ocenić już teraz. Wszystkie są bardzo wystraszone i wycofane.
Boją się człowieka, są smutne.
Choć na razie nie jest dobrze (psiaki czeka długie leczenie i praca behawioralna) i tak mogą uważać się za szczęściarzy. Są bezpieczne w kochających DT, które przy naszej pomocy zrobią wszystko, by podarować im szczęśliwe życie.
Takiego szczęścia nie mają ich koleżanki i koledzy, którzy zostali w tym piekle.
Ale obiecujemy im oraz Wam, że to nie koniec. Nie zapomnimy o nich o zrobimy co w naszej mocy, by im pomóc, a winnego ich cierpieniu pociągnąć do odpowiedzialności.

 

MISIA
Na Misię wystarczy spojrzeć. Od razu wiadomo, że wiele przeszła.
Zastaliśmy ją zamkniętą w klatce. Samotnie.
Nie miała kontaktu z innymi psami a jednak na jej głowie znajduje się świeże rozcięcie.
W jej klatce stała za to łopata… Nie mamy pewności, ale podejrzewamy, że to właśnie nią została potraktowana Misia…
Nogi ma całe w grzybie, otarciach i odparzeniach. Najpilniejsza sprawa to w tej chwili sterylizacja, bo Misia ma ropomacicze i jej życie jest zagrożone. Leczeniem skóry i dalszą diagnostyką zajmiemy się, gdy dojdzie do siebie po operacji.

11250031_1100481206649853_5110810168530436325_n

12278958_1100481536649820_7333876378431944287_n20151122_180619-1200x1600

ZBYSZEK
Podobnie jak jego koleżanki okropnie śmierdzi. Nie pomogła nawet kąpiel. Przyczyną jest na pewno nie tylko brud ale i wszechobecny grzyb. Ma też owrzodzenia między palcami. Lewa łapka jest wykręcona.
Na razie jest bardzo melancholijny. Chce miłości ale boi się zaufać człowiekowi. Znalazł za to wsparcie w kurze Fatimie, która wzięła go pod swoje skrzydła ;)
P1230628 P1230647 P1230684P1230686 P1230736

HELA
O Heli nie wiemy jeszcze zbyt dużo. Czekamy dopiero na wyniki badań.
Pierwsze godziny w Domu Tymczasowym spędziła udając posąg. Nie chciała się ruszyć z miejsca.
Ale wystarczyło ją zostawić samą na 15 min by okazało się, że choć nigdy nie widziała kanapy dobrze wie do czego służy ;)

img_20151123042824_image1(1)_zmniejszamy_pl img_20151123042901_image2(1)_zmniejszamy_pl
img_20151123043034_image3_zmniejszamy_pl

GABI
Jej łapki są w fatalnym stanie, ale to nie powinno dziwić. W końcu cały czas stąpały po odchodach.
Paznokcie tak poprzerastane, że przypominają tipsy.
Brzuszek w bliznach, sutki wyciągnięte. Jak wiele razy musiała rodzić?!
Na razie jest jednym wielkim smuteczkiem. Dom Tymczasowy z trudem powstrzymuje łzy gdy na nią patrzy i nie może się doczekać pierwszego uśmiechu.

1 2 3 4

My również wypatrujemy dnia, w którym ta czwórka poczuje się bezpieczna i szczęśliwa.
Ale potrzebujemy do tego Waszej pomocy.
Ich leczenie to niestety spore koszty, a na pokładzie są też inne psiaki potrzebujące leczenia.
Dlatego bardzo prosimy Was o wsparcie.

Fundacja „Załoga Bulldoga”
91-465 Łódź, ul. Zgierska 93/105 m. 198

NIP: 7262655177
REGON: 101855290
KRS: 0000526212
nr rachunku bankowego: mBank 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
(wpłaty charytatywne dokonujemy zawsze z dopiskiem DAROWIZNA)

Dla wpłat z zagranicy:
IBAN: PL 27 1140 2004 0000 3702 7538 7772
BIC/SWIFT: BREXPLPWMBK

Płatność PayPal: fundacja@zalogabulldoga.org

aktualności

Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych.

1 listopada 2015

Załoga Bulldoga działa już ponad rok. W tym czasie udało nam się uratować ponad 100 psów. Napawa nas to ogromną radością i dumą. Nie zawsze jednak się udaje. Czasem przegrywamy bitwy. Czasem nie jest nam nawet dane walczyć. A czasem po prostu okrutny los robi sobie z nas  żarty i zupełnie niespodziewanie zabiera naszych podopiecznych. Dziś oddajemy hołd właśnie im. Tym, których już z nami nie ma. Odeszli z tego świata, ale na zawsze pozostaną w naszych sercach i pamięci. Tam żyć będą wiecznie.

FRANUŚ
Wiedzieliśmy, że ten moment kiedyś nastąpi. Że prędzej czy później przegramy jakąś bitwę i będziemy musieli pożegnać naszego podopiecznego. Nie spodziewaliśmy się jednak, ze nastąpi to tak szybko. Ani że będzie to jeszcze dzieciątko. Franuś miał tylko 5 tygodni. Był pierwszym Załogantem, który przeszedł za Tęczowy Most. Jego serduszko i płuca były zalane wodą. Walczyliśmy do samego końca ale nie dane nam było wygrać.
franiu

FIBI
Była z nami bardzo krótko, bo tylko 3 miesiące. Przez ten czas zdążyła jednak zaznać mnóstwo miłości. Miała swój dom. Swoje miejsce na świecie, w którym o nią dbali i ją kochali.
Nie udało się jednak naprawić szkód, jakie jej wyrządzono w poprzednim życiu.
Powodem śmierci była sepsa i liczne ropnie m.in. przy śledzionie. Najprawdopodobniej skutek licznych cesarek wykonywanych w niesterylnych warunkach. Nikt z nas nie spodziewał się takiego zakończenia. A już na pewno nie rodzina Fibi, która bardzo przeżyła jej odejście.
fibi

BARON
Nie zdążył nawet dojechać do Domu Tymczasowego. Zaraz po odebraniu z pseudohodowli zawieźliśmy go do szpitala. Miał wysoką temperaturę, liczne wyłysienia i niedowład tylnych łap. Nie kontrolował oddawania moczu. Lekarze walczyli o niego całą noc. Nad ranem otrzymaliśmy najgorszą możliwą wiadomość…
baron

MINI
Należała do szczęściarzy, którzy zdążyli zaznać udanego życia. Gdy trafiła do nowego domu bardzo się bała. Chowała się po krzakach, nie pozwalała się dotykać. Gdy jej rodzice adoptowali kolejnego psa z miejsca się otworzyła. Właśnie zaczynała ufać ludziom i cieszyć się życiem, gdy niewydolność nerek wszystko przekreśliła.
Mini buldog

MARIAN
Trafił do wspaniałego Domu Tymczasowego. Od początku było wiadomo, że w nim zostanie bo cała rodzina zakochała się od pierwszego wejrzenia. Miał być bratem naszej NATALII. Stało się inaczej.
Marianek miał przepuklinę przełykowo jelitową. Jego jelita naciskały na serduszko, płuca a przede wszystkim jelito cofało sie do przełyku… To wynik ogromnego zaniedbania w pseudohodowli. Weterynarz do którego trafił natychmiast gdy zaczął się dusić nie mógł uwierzyć, że Marian w ogóle dojechał do Poznania i przez te 3 dni w DT nie okazywał bólu. Zachowywał się jak zdrowy psiak. Tak wielka była jego wola życia. Chciał żyć dla nowej rodziny. Chciał być kochany. I był. Przez te 3 dni zaznał więcej miłości niż przez całe swoje życie.
marian buldog

MONIA
Jej los od początku był bardzo niepewny. Na pokład trafiła w bardzo złym stanie. Wyłysiała, z oczkami i uszkami w fatalnym stanie. Miała problemy z chodzeniem. Badanie krwi wykazało anemię i stan zapalny. Do tego arytmia serduszka i niedomykalność zastawki. Gdy do wielu problemów z jakimi się zmagała doszło jeszcze ropomacicze Monia nie dała już rady. To było dla niej zbyt wiele.
monia mops

ROCO
Adoptując psa musimy być gotowi na wszystko. Nigdy nie wiadomo co nas czeka. Roco trafił do adopcji jako pies bez większych problemów zdrowotnych. Odszedł niespodziewanie. Odebrał nam go atak serca.
roco buldog

DUDUŚ
Na zawsze pozostanie dla nas tajemnicą. Nigdy nie dowiemy jaki był. Nie zdążyliśmy go poznać. Nie mieliśmy nawet szans by o niego zawalczyć. Duduś odszedł w szpitalu, do którego zawieźliśmy go natychmiast po tym jak do nas trafił. Niestety było już zbyt późno. Żył równo 12 miesięcy. Odszedł nie wiedząc co miłość. Nie dane mu było się nią nacieszyć choć przez jeden dzień. Tak ciężko się z tym pogodzić…
ddd

DASTIN
Wypadki chodzą nie tylko po ludziach. Dastinek był młodym i zdrowym psiakiem. Został adoptowany miał przed sobą świetlaną przyszłość. O tym że nie ma go dziś z nami zadecydował zwykły pech. Gdy był sam w domy zaplątał się w prześcieradło i udusił. Nikt nawet by nie pomyślał że takie coś może się wydarzyć. Dastin odszedł stanowczo za wcześnie! Życie bywa czasem takie niesprawiedliwe.
dastin buldog

ULA
„Operacja się udała tylko pacjent nie przeżył”. Ten żart już nas nie śmieszy…
Ula miała już wybrany dom. Miała do niego trafić po zabiegu sterylizacji. Operacja przebiegła bez najmniejszych komplikacji. Jednak gdy Ula wybudziła się z narkozy wygryzła wenflon i wpadła w panikę. Ze stresu dostała arytmii serca, zacisnęła jej się krtań i niestety odeszła. Życie napisało dla niej zupełnie inny scenariusz niż my.
ulka2

ZULA
Pani dyrektorka. Była częścią licznego stada i wiodła w nim prym. Wszystkich zawsze ustawiała. Była małą zadziorą po, której nawet nie było widać jak bardzo jest chora. Każdego dnia czerpała z życia garściami. Jej mama robiła co mogła by jak najdłużej mogła cieszyć się życiem. Przez 10 miesięcy była szczęśliwym i kochanym psem.
zuzu buldog